W 1155 roku, w dalekiej Azji, w jurcie nad rzeką Onon, urodziło się dziecko o imieniu TEMUDŻYN... W 1206 roku kurułtaj obwołał Temudżyna Czyngis-chanem państwa MONGOŁ... Imperium mongolskie przetrwało zaledwie 39 lat... Czyngis-chan — genialny przywódca, stworzył sprawnie działający organizm państwa opartego na prawie i tolerancji religijnej. Utworzył doskonałą, ogromną armię, którą nieustannie powiększał. Unowocześnił technikę wojskową. Itd… itp… Nowy, rozrastający się system państwowy nie mógł już utrzymać się w starych ramach i na małym terytorium. Poza tym spotkał się z agresją i prowokacją ościennych potęg a i sami Mongołowie traktowali ludy osiadłe jak „dojne bydło" dane im od bogów. Zatem armia Czyngis-chana ruszyła na podbój świata. I w tej drodze nie napotkała sobie równej! Fala konnego „tsunami" zalała Chiny, Azję i runęła na Europę. Nic ani nikt nie powstrzymał tego mongolskiego tsunami do czasu, aż niszcząca fala sama „wycichła"...
Upadek komunizmu w ZSRR spowodował kolejne, radykalne zmiany w Mongolii. Rok 1990 to początek demokracji — transformacji politycznej i gospodarczej. Ale jednocześnie upadku gospodarki po wycofaniu dotacji, pomocy, inwestycji i specjalistów z Rosji oraz obozu komunistycznego (w tym i Polski). Mimo że współcześnie zachodni świat bardzo pomaga Mongolii, to majątek państwowy popada w ruinę. Za to tworzą się fortuny nowobogackich i łapowników, rozbijających się po stolicy amerykańskimi Hamerami. Leczenie ran — proces demokratyzacji państwa i odbudowy gospodarki, trwa do dzisiaj, ale perspektywy są żałosne. Podobnie jak szansa na spłacanie ogromnego, zewnętrznego zadłużenia państwa... Tak niezwykle skrótowo wygląda historia Państwa Mongolskiego od czasów Temudżyna do współczesnego, tryumfalnego powrotu Czyngisa na stepy Mongolii. Bo dzisiaj - Czyngis-chan powrócił na stepy Azji!
Czyngisem nazywa się i tytułuje, co się da...Jak to się czasy zmieniają!
Oglądających aż „przechodzą ciarki"! Niektórym te kolumny i rzeźba kojarzą się brzydko z… no wiecie jakimi kolumnami i kim? Inni zwracając uwagę na tę ogromną i nieukończoną inwestycję, widzą w niej raczej przejaw manii wielkości decydentów. Niedokończone kolumny obrazują bowiem bardziej kłopoty finansowe zadłużonego państwa, mongolską biedę i wszechobecne tam pijaństwo, niż współczesną potęgę Mongołów. Bo — bądźmy szczerzy — jest tak, jak aktualny stan państwa obrazowo ocenił mój kolega — "...straż pożarna z Mainkot [ 1 ] by ich zawojowała, a wiejska „sparkasse" — kupiła..." ![]() Na peryferiach stolicy, wysoko na stoku góry jest także widoczna nowość — inna kolosalna podobizna twarzy wodza. Kolejna — podobna, informuje o osiemsetleciu i demonstruje sojombo. Widać je z obszaru całego miasta.
No i — oczywiście — hasło CZYNGIS to chwytliwa reklama skutecznie przekładająca się na pieniądze zostawiane przez turystów. A i np. wódka „Czyngis" sprzedaje się znacznie lepiej niż taka sama, ale tylko z napisem „Archi". Podobnie — piwo, papierosy, zeszyt... 800 lat MongoliiW tym roku, z okazji obchodów 800-lecia Mongolii, w Ułan Bator odbyło się wiele okolicznościowych imprez „czyngischanowych". Najbardziej widowiskowy był historyczny spektakl wojenny w wykonaniu pięciuset jeźdźców w strojach i z uzbrojeniem z epoki. Odbywał się on na stepie, 50 km poza miastem a wstęp kosztował astronomiczną sumę 65$. Również tegoroczny Naadam był wyjątkowo barwny i bogaty. Biletów wstępu na stadion zabrakło dla wielu turystów którzy specjalnie przyjechali obejrzeć to święto. Były liczne występy muzyczne i taneczne. Popisy śpiewaków khuumii. Starodawny teatr tsaam, gale, koncerty, pokazy… Nawet popisy szamańskie i „czyngisowe" występy w cyrku. No i wszędzie były obecne konie, konie, konie… (i złodzieje kieszonkowi). Ale i turystów było wielu, bo imprezy okolicznościowe i piękno kraju przyciągnęły przybyszów z całego świata. W tym również — licznie — Polaków. ![]() ![]() Spacerując po centrum miasta co rusz to słyszałem język polski. Bo nasi rodacy z roku na rok odwiedzają Mongolię coraz liczniej. Kierują się głównie chęcią zobaczenia wspaniałej, dziewiczej przyrody — piasków Gobi, bezkresnego stepu, gór, wulkanów, tajgi czy tundry. Wspaniałych jezior i wielkich, dzikich rzek. Chcą poznać życie w jurcie. Ale jako rozsądni podróżnicy szybko opuszczają „przedżingisowane" miasto. Brudne, zakurzone, gorące i niebezpieczne. Kupują lub wynajmują konie i — w siodle, jak za czasów Czyngis-chana — przemierzają jego ojczyznę. Bo dzisiaj, w Mongolii interesująca jest tylko przyroda. Po tamtych czasach — kolosalnym Imperium Czyngisydów i zdobytych bogactwach — nie pozostał praktycznie żaden ślad! Nawet nie wiadomo gdzie jest (i czy jest?) grób najznakomitszego na świecie wodza! Również pozostała spuścizna po dawnych wiekach jest bardziej niż skromna. Po jeszcze niedawnej potędze religii lamajskiej (ponad 700 klasztorów...) nie pozostało nic. Zrównano je z ziemią a święte posągi lamajskie przetopiono i wysłano do Moskwy. Pozostał tylko niezmienny, wieczny step upstrzony jurtami i pasącym się bydłem. Oraz — jak to opisywano za czasów Temudżyna - „...malutkie plemię mongolskie, żyjące na południe od jeziora Bajkał, hoduje owce i krowy, wielbłądy i konie, oraz zajmuje się myślistwem. Ze względu na ubóstwo są oni lekceważeni przez sąsiadów…". Niektórzy mówią, że koło sprawiedliwej historii zatoczyło kilkuwiekowy krąg do punktu wyjścia... ![]() Warto odwiedzić ten unikatowy „skansen". Ostatnią enklawę czystej przyrody, nie sprofanowanej przez człowieka. Przyjechać z XXI wieku, by zobaczyć życie w jurcie. Takie samo, jakie 800 lat temu pędził tam mały Temudżyn, nazwany potem wielkim Czyngis-chanem... * Serdecznie pozdrawiam Panią A'ishe Levine i dziękuję jej za pomoc. Zainteresowanych Mongolią odsyłam do mojej najnowszej książki p.t. Mongolia — wyprawy w tajgę i step", Wydawnictwo Bernardinum, Pelpin 2006. Footnotes: [ 1 ] Jego wioska w Niemczech - uw. wł. [ 2 ] Coś takiego i my
odczuwamy aktualnie u siebie - nie uważacie? I też dajemy się
politykom na to nabierać... | |
Original.. (http://therationalist.eu.org/kk.php/s,5003) (Last change: 16-08-2006) |