Żyjemy w czasach powszechnej klasyfikacji i gradacji wszystkich dziedzin życia człowieka, ale czy naprawdę należy zabiegać, udowadniać wyższość jednego pisarza nad drugim. Jest wielu noblistów, których twórczość najzwyczajniej w świecie mi nie odpowiada, ponieważ styl pisania i porusza problematyka nie znajdują się w kręgu moich fascynacji, a jednocześnie jest wielu pisarzy, którzy nie otrzymali tej nagrody, a ich twórczość należy do moich ulubionych. Wśród tych, na pierwszym miejscu wymieniam Ryszarda Kapuścińskiego. Z twórczością Kapuścińskiego zetknąłem się dosyć późno, ale tłumaczę sobie dziś, że do pewnych rzeczy należy dorosnąć. Pozostawię na marginesie wszystkie doktrynalne próby określenia Jego twórczości nazywanej często reportażem filozoficznym. Również na marginesie pozostawiam te głosy, które odmawiają formie literackiej, której z upodobaniem służył autor Cesarza miana prawdziwej literatury [ 1 ], bo z punktu widzenia czytelnika nie mają one większego znaczenia. Kapuścińskiego ceniłem przede wszystkim za bijący z jego dzieł głęboki humanizm i analityczną obserwację. Lapidarium, dzieło moim zadaniem najdoskonalsze, które każdy powinien mieć, postrzegam w kategorii humanistycznej encyklopedii, będącej zapisem refleksji, spostrzeżeń, złotych myśli i chyba także przestróg jak choćby ta: „Boję się świata bez wartości, bez wrażliwości, bez myślenia. Świata, w którym wszystko jest możliwe. Ponieważ wówczas najbardziej możliwe jest zło". Ceniłem go również za brak moralizatorstwa tak powszechnego w dzisiejszych czasach. Nie narzucanie się z wnioskami. Kapuściński nie myśli za czytelnika, opowiada historię, prowadzi czytelnika przez historię, ale nie jest to prowadzenie za rękę. Na czytelniku leży obowiązek uważnej obserwacji i związanej z tym konieczności postawienia diagnozy, zebrania wniosków i co ważniejsze, stosowaniu ich później w życiu. Przytoczę jeden z najbardziej ulubionych przeze mnie fragmentów Hebanu, cyt. „w zaułku miała swój kąt samotna kobieta, której jedyną własnością był garnek. Żyła z tego, że u handlarek jarzyn brała na kredyt fasolę, gotowała ją, przyprawiała sosem i sprzedawała ludziom. Dla wielu z nich miska fasoli była jedynym posiłkiem dnia. I oto pewnej nocy obudził nas przejmujący krzyk. Cały zaułek poruszył się. Kobieta biegała wkoło rozpaczająca, oszalała: złodzieje ukradli jej garnek, straciła jedyną rzecz, z której żyła". Wnioski? Kapuściński nie mówi tego wprost, ale należy czytać między wierszami. Czyż nie można w tym fragmencie dostrzec krytyki kultu konsumpcjonizmu? W pędzie za kolejnymi (czyt. lepszymi) dobrami materialnymi nie ma miejsca na życiową refleksję. Kapuściński zmusza do wyhamowania, przecież w naszym społeczeństwie, społeczeństwie trawionym brakiem środków finansowych potrzebnych na realizację celów konsumpcyjnych, nie zależy niczyje życie od posiadania lub nieposiadania jednego garnka. Ceniłem Kapuścińskiego również za trafną diagnozę mechanizmów rządzących polityką. Choć opisując dyktatury i sposoby sprawowania władzy w tzw. krajach trzeciego świata nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Kapuściński — co chyba było świadomym zamierzeniem autora — opisuje także mechanizmy sprawowania władzy w krajach funkcjonujących w powszechnej świadomości jako kraje ugruntowanych demokracji. Podziwiałem jego umiejętność dostrzeżenia hipokryzji elit rządzących. Fragment z Lapidarium IV: ,,Na Zachodzie panowało przekonanie, że sowiecka nomenklatura, posiadająca wielką armię i broń nuklearną, będzie bronić swoich pozycji do końca, gotowa na największy przelew krwi. Tymczasem ludzie ci wykorzystali własną uprzywilejowaną, monopolistyczną sytuację, żeby przejąć gospodarkę ZSRR na swoją prywatną własność. Komsomoł przejął bank z dewizami, generalicja wille i dochody z tajnej sprzedaży broni i samolotów, aparat gospodarczy zyski ze sprzedaży ropy, gazu, diamentów i innych surowców". Wielkość twórczości Ryszarda Kapuścińskiego nie polegała tylko na wprawnym posługiwaniu się słowem, ciekawym doborze tematyki, ale przede wszystkim na umiejętnej analizie rzeczywistości i zapisaniu jej mądrym słowem. Można więc stwierdzić, że po Lemie, Herbercie, ks. Twardowskim odszedł kolejny wielki polski pisarz — Ryszard Kapuściński, bo faktu, że Ryszard Kapuściński wielkim pisarzem był nie zmieni na nawet to, że nie został noblistą. Footnotes: [ 1 ] Spotkałem się kiedyś z
poglądem, że jedną z przyczyn nie przyznania Ryszardowi Kapuścińskiemu
nagrody Nobla jest fakt, że reportaż nie
jest formą prozy w pełni tego słowa znaczeniu. | |
Original.. (http://therationalist.eu.org/kk.php/s,5233) (Last change: 26-01-2007) |