Tak, byłem i zagłosowałem. Czy jestem usatysfakcjonowany? Bynajmniej. I nie dlatego, że mój kandydat nie otrzymał mandatu, ale przede wszystkim z tego powodu, że inni na wybory nie poszli. 75% społeczeństwa pokazało figę z makiem. Komu? Sobie samym oczywiście. Żeby była jasność, oni nie wyrazili swojego „nie” dla polskiej klasy politycznej czy szerzej dla UE. Mogli to zrobić głosując na licznych kandydatów spoza politycznego mainstreamu i tych, którzy określali siebie jako eurosceptycy, cokolwiek to znaczy. Oni jednak wybrali pusty gest, pozwalając decydować innym za siebie.
Nie przyjmuję szkolnego usprawiedliwienia mówiącego, że nie głosuje się, w przypadku braku „odpowiedniego kandydata”. Z właściwym kandydatem jest jak z wymarzoną pracą: wszyscy do niej aspirują, niewielu ją posiada. Nikt jednak z tego powodu z pracy nie rezygnuje. I jeszcze jedno, jeśli myślicie, że polityka was nie dotyczy, to się grubo mylicie. Wcześniej czy później ktoś z was natknie się na absurdalny przepis, trafi do publicznego szpitala, czy po prostu zaliczy jedną z setek tysięcy dziur na polskich drogach i wtedy zrozumie, że w tej grze nie można nie uczestniczyć. Każdy z nas jest skazany na politykę, czy tego chce, czy nie. A co do naszych mężów stanu, których krytykować mogę, z racji mojej partycypacji, mam taki oto przekaz. Moi drodzy, przestańcie mnie traktować jak kretyna. Czy wy naprawdę uważacie, że wystarczy kupić sobie garnitur i nie bać się kamery telewizyjnej, by uprawiać politykę. Czy naprawdę sądzicie, że brak programu politycznego da się zagłuszyć durnym spotem, żółtą kartką, czy świńskim zadem? Czy naprawdę myślicie, że o politycznym sukcesie świadczą słupki wyborcze? Ja wiem, że wam głównie idzie o władzę. Zdążyłem się przyzwyczaić. Pamiętajcie jednak, że elektorat, który nazywacie „ciemnym ludem”, szybko się nudzi. Nie można w nieskończoność udawać i markować pewnych działań. Nie można odwlekać pewnych reform, z braku których ten sam lud codziennie wzywa niebiosa o pomstę. Duch Święty miał wiele okazji by zmienić oblicze tej ziemi. Z nieznanych mi przyczyn nie skorzystał z swojej szansy. Musimy polegać na sobie. A zatem szanujmy siebie. Drodzy liderzy, zamiast badać słupki wyborcze, badajcie własną inteligencję. Zamiast tracić czas w telewizji, poświęćcie go na lekturę. I niech to nie będzie w pierwszej kolejności Psychologia Tłumu Le Bon’a, którą podobno trzymał pod poduszką A. Hitler, tylko rzecz bardziej aktualna i wyrafinowana. Pamiętajcie, polityka to nie sprzedaż mydła. Tu trzeba mieć zarówno wiedzę, jak i charyzmę. A jeśli ich brak, to może mydło nie jest takim złym rozwiązaniem. Nie każdy przecież musi być politykiem. Garnitur na pewno się nie zmarnuje. Zresztą, panowie i panie, ja od was nie oczekuję zbyt wiele. Że jest źle, każdy wie. Od was wymagam jedynie byście stworzyli konkurencyjne programy naprawy obecnej sytuacji i umieli ich bronić w razie konieczności. Sam dokonam wyboru, a kiedy przyjdzie czas, odpowiednio was rozliczę. I tyle. Na koniec mam jeszcze jedną prośbę. Jako Europejczyk z pewną wizją przyszłości Europy, od razu dodam federalnej, nie życzę sobie, by moi reprezentanci mówili o UE jak o obcym bycie i dzielili przestrzeń publiczną na „nas” i „tamtych z Brukseli”. W końcu nie po to oddałem swój głos, żeby ciągle słyszeć, że ja z „tamtymi” nie mam nic wspólnego. I jeśli myślicie, że tam w Brukseli chodzi tylko o to, by obsadzić swoich ludzi, po to tylko, żeby do upadłego bronili naszych interesów i „suwerenności”, to się mylicie. Oni są tam po to, by budować wspólną Europę. I jeśli stwierdzę, że nie spełniają moich oczekiwań w tym względzie, to w kolejnych wyborach dam im to do zrozumienia. Tym razem figa z makiem trafi do właściwego adresata. | |
Original.. (http://therationalist.eu.org/kk.php/s,6603) (Last change: 14-06-2009) |