The RationalistSkip to content
Boska sprawiedliwość

This plot has expired

Sections of Forum » ABC Racjonalisty
Date of addingAuthorTitle
15-06-2026 10:05Mendrek (51 points)Boska sprawiedliwość
Zaczęło się klasycznie, jak to w historii Kościoła bywa: chłop, wóz, koło, gangrena. Miguel Juan Pellicer z Calandy w 1637 roku traci nogę w wyniku wypadku i – jak podają relacje – zostaje jej pozbawiony powyżej kolana w szpitalu w Saragossie. Noga zostaje pochowana, chłop wraca do rodzinnej wsi i przez ponad dwa lata funkcjonuje jako inwalida, żyjąc z jałmużny i drobnych prac. Historia ciężka, realistyczna, pozbawiona poetyki – aż do momentu, gdy przestaje być realistyczna.

W nocy z 29 na 30 marca 1640 roku wydarza się bowiem rzecz, która nie lubi się z fizjologią: noga wraca. Na miejsce. Bez świeżych śladów operacji, z bliznami „zgodnymi ze stanem sprzed amputacji”. Pellicer tłumaczył to modlitwą do Matki Bożej z Saragossy (Nuestra Señora del Pilar). Śledztwo kościelne i cywilne – jak głosi tradycja – nie znalazło naturalnego wyjaśnienia. I tak oto Europa dostała kolejny certyfikat: „cud potwierdzony proceduralnie”.

Ktoś mógłby powiedzieć: skoro wtedy noga wróciła, to czemu nie dziś? Czemu nie w przypadku współczesnego nieszczęśnika, 17-to letniego Dominika, który niedawno w wyniku wypadku kolejowego stracił obie nogi i część dłoni? Przecież – jak się zdaje – linia telefoniczna do Nieba działa, a przynajmniej działała w XVII wieku. Wystarczyłoby może tylko ponowić połączenie, najlepiej z przekierowaniem przez Watykan, który mógłby, w ramach procedury przyspieszonej, wysłać „prośbę o wstawiennictwo” Nuestra Señora del Pilar.

I tu zaczyna się problem, który nazwałbym „logistyką metafizyki”.
Bo jeśli cuda są możliwe, to dlaczego mają taki dziwny zwyczaj zdarzać się głównie wtedy, gdy nikt nie prowadzi dokumentacji medycznej w standardzie współczesnej chirurgii, rezonansu magnetycznego i procedur etycznych? I dlaczego równie gorliwa dokumentacja hagiograficzna nie wspomina o równie spektakularnych „zwrotach kończyn” u takich postaci jak Jakub Intercisus, któremu nie odrosły odcięte części ciała, albo Hipolit Rzymski, którego los – mimo dramatycznego zakończenia – nie przewidział rekonstrukcji anatomicznej?
Nie odrastają też obcięty język Świętego Jana Nepomucena, ani wydłubane oczy Świętej Łucji, ani wycięte piersi Świętej Agaty. Święty Erazm z Formii, mimo imponującej scenografii własnego męczeństwa, również nie doczekał się biologicznego resetu organizmu. A więc albo cudowność ma selektywny charakter geograficzno-historyczny, albo jej dystrybucja podlega zasadom, których żaden urząd patentowy jeszcze nie zatwierdził.
I wtedy pojawia się pokusa, by powiedzieć: „boska sprawiedliwość chodzi tajemnymi ścieżkami”. Tyle że to zdanie, choć brzmi dostojnie, bywa czasem tylko eleganckim sposobem na zamknięcie dyskusji, której nie umiemy rozwiązać inaczej.
Bo jeśli wszystko jest możliwe – to nic nie jest przewidywalne. A jeśli nic nie jest przewidywalne – to trudno odróżnić cud od legendy, legendę od narracji, a narrację od potrzeby sensu.
I tak zostajemy, jak zwykle, w miejscu dość niewygodnym: między historią Pellicera, która „była”, bo ktoś ją spisał i uznał, a współczesnym cierpieniem, które nie domaga się metafizyki, tylko bardzo przyziemnych rzeczy – opieki, leczenia i tego, żeby świat czasem działał bez nadprzyrodzonych interwencji.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.



Back to the list of plots działu ABC Racjonalisty 
To write in this plot, you have to sign in


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)