The RationalistSkip to content
Gdzie dwóch kradnie...

This plot has expired

Sections of Forum » Społeczeństwo i kraj
Date of addingAuthorTitle
02-11-2009 15:30diogenes (42754 points)Gdzie dwóch kradnie...
firma.onet.pl/2070419,wiadomosci.html

Polscy pracownicy nagminnie oszukują swoich pracodawców. Wynoszą cenne dane o klientach, sprzedają informacje o warunkach przetargów lub kradną sprzęt - wynika z najnowszego badania...

Nie inaczej było "za komuny". Aby zmniejszyć skalę okradania państwa powołująca się na marksizm-leninizm władza apelowała nawet do chrześcijańskich sumień obywateli. Jak widać nic w tej materii się nie zmieniło. Kiedyś robotnika okradało państwo, a teraz pracownika obrabia i państwo i kapitalista. Nawet w podobny sposób ludzie dokonują samorozgrzeszenia: skoro mnie okradają (a takie jest społeczne odczucie), to muszę wziąć sprawy w swoje lepkie ręce. I tak ustrój, którego sednem jest własność prywatna, produkuje swoją antytezę: złodzieja. Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...jakoś nic nie przychodzi mi do głowy.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

Matix (5786 points)
>Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...

już nie ma co kraść...
lontri (16088 points)

A znasz może te anegdoty, w których złodziej zostaje w końcu okradziony przez innego złodzieja?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Celtyk (3337 points)
> Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...
... już ne doleci , bo nie będzie do czego
   To, że w kraju zaszły przemiany "polityczne", zmienił się system gospodarczy, to jeszcze wszystkiego nie załatwia.
Społeczeństwo jest to samo. Na dodatek nie rzadko czuje się jeszcze bardziej oszukiwane niż w poprzednim systemie
U władzy od 20 lat kręcą się praktycznie ci sami ludzie w dodatku wychowani i wyedukowani w poprzednim systemie politycznym jak i gospodarczym. To oni "piszą" aktualne prawo Oni kształtują wewnętrzny jak i zewnętrzny wizerunek naszego kraju.
   Natomiast pracodawcy byli tłamszeni przez poprzedni system tak i są tłamszeni. Kiedyś się okradało firmy "państwowe" (państwowe znaczy nasze a więc niczyje . . .), teraz się okrada wszystkie (nie moje to niczyje).
   Brakuje nam obywatelom a w szczególności naszej władzy zachowań mających na celu poszanowanie cudzej własności (bo swoją potrafimy szanować aż za dobrze, ale cudzej . . .).
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
diogenes (42754 points)
>To, że w kraju zaszły przemiany "polityczne", zmienił się system gospodarczy, to jeszcze wszystkiego nie załatwia.

Klasyczne ujęcie człowieka określa go jako zoon politikon, animal social - zwierzę społeczne. Można by więc sądzić, że skoro zmienia się kontekst polityczny, społeczny, zmienia się i człowiek. A tu okazuje się, że Polak to jakieś mało społeczne, "niefilozoficzne" bydle: zgodnie ze znakami w księgach powinien był się zmienić, a on - ani drgnie. Albo (o czym piszesz poniżej) - owe zmiany są faktycznie zbyt powierzchowne, by nie powiedzieć - pozorne.
lontri (16088 points)

Umiejętność dokonania kradzieży w taki sposób, by nie została wykryta, świadczy o wysokiej inteligencji społecznej. Podobnie jak umiejętność oszukiwania.
To, że człowiek jest animal sociale nie oznacza, że ma być naiwny.
Jako zoon politikon może nawet swoje umiejętności społeczne (kradzież, kłamstwo, oszustwo) wykorzystać dla zdobycia szerokiego poparcia społeczeństwa. To dopiero paradoks.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
diogenes (42754 points)
>Umiejętność dokonania kradzieży w taki sposób, by nie została wykryta, świadczy o wysokiej inteligencji społecznej.

To jednak inteligencja społeczna pozbawiona etycznych zasad, empatii (przecież kogoś krzywdzimy). Takie zachowanie w kontekście społecznym byłoby formą socjopatii (odpowiednika psychopatii).
lontri (16088 points)

Niektórzy mędrcy twierdzili, że ostatnia zasłona Mai to wiara w godność, szlachetność i honor.
Mówmy o faktach, powstrzymując się od ocen moralnych. Być może wówczas będziemy w stanie zobaczyć fakty wyraźniej w ich istocie.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
(Alicja)Duda (25558 points)
Polacy w większości mają lekceważący stosunek do prawa i dotyczy wszystkich grup bez wyjątku a w szczególności ludzi tak zwanych "elyyt"; polityków, biskupów, wysokich urzędników.....
Lekceważone jest prawo wynikające zarówno kodeksu karnego jak i 10 przykazań.
Jakoś nie udaje się postawić przed sądem winnych za wyciek informacji, nadużycie władzy itd.
Taki dotychczas ogłaszany jako mądry i uczciwy poseł PO Chlebowski zupełnie nie rozumie, że niezależnie czy miał zamiar coś "załatwić" czy nie, tak i tak był nieuczciwy.
Przyzwyczailiśmy się do tego , że politycy obiecują dziwne rzeczy z których nie mają zamiaru się wywiązać a przecież oni zawierają umowę z wyborcami. Umowę którą świadomie łamią.
Kler kradnie i oszukuje prawie jawnie, ukrywa przestępstwa, pierze brudne pieniądze.
Politycy załatwiają sobie, krewnym i znajomym królika najróżniejsze przywileje.
Nie ma takiej procedury, której nie udałoby się obejść.
Afera z CBA wykazała , że mamy całe urzędy nieuczciwe. I tak jakoś nie słychać głosu, że to CBA popełniło przestępstwo namawiając osoby do popełnienia czynu zabronionego. Przestępstwa popełnia IPN świadomie szkalując publicznie osoby uczciwe.
Tysiące bezprawnie podsłuchiwanych osób przez 12 różnego rodzaju służby państwowe.
Wszystko to jest bezkarne.
To jak przeciętny Kowalski ma wiedzieć, że nie wolno mu opowiadać wszystkiego co wie o swoim szefie i firmie w której pracuje. Skoro nawet tajne dokumenty wyciekają od prezydenta czy rządu.
Dlaczego ma nie wziąć sobie czegoś z zakładu skoro widzi, że dyrektor wykorzystuje swoje stanowisko do prywatnych korzyści.
Każdy korzysta z takich możliwości na jakie mu pozwala jego stanowisko.
Skoro poseł bezkarnie może łamać prawo o ruchu drogowym to dlaczego inni nie mogą?
Tego tak szybko się nie zmieni bo nikt nie jest zainteresowany by to ukrócić.
Taki polityk czy biskup jak padnie ofiarą przestępstwa to podnosi krzyk a że sam w tym samym czasie popełnia inne to już zupełnie inna bajka.
Wymyśla się coraz to bardziej "święte" ustawy mimo, że wiadomo z góry , że nie będą przestrzegane a państwo nie jest w stanie wyegzekwować ich przestrzegania.
Bo nie o to chodzi by prawo było przestrzegane ale , żeby się wykazać jak to się niby walczy.
Postępowania sądowe wleką się tak długo , że jak ma nastąpić finał to już nikt nie wie o co tak naprawdę toczył się spór.
Zacznijmy wybierać do władzy ludzi uczciwych. Tylko gdzie ich znaleźć?
lukaszewicz (5674 points)

>Zacznijmy wybierać do władzy ludzi uczciwych. Tylko gdzie ich znaleźć?

A za co ich tak karać?
diogenes (42754 points)
>>Zacznijmy wybierać do władzy ludzi uczciwych.
>A za co ich tak karać?

No i mamy kolejny element naszej paranoi: ten, kto nie pacha się do koryta, to frajer. Ten, który się pcha - również. Wojny nie ma, a tu frajer frajera pompką od rowera ...Chyba, że przyjmiemy, że kapitalizm to wojna w postaci ukrytej, rozmytej, gdzie zamiast bić się po mordach, skubiemy się po kieszeniach.
lontri (16088 points)

Problem kradzieży w pracy i jego nasilenie nie jest żadną nowością.
Istnieją nawet miarodajne szacunki, ile wynoszą straty gospodarki światowej z tytułu kradzieży w pracy.
Wbrew obiegowym opiniom nie jest to też zjawisko typowo polskie.
W samych Stanach Zjednoczonych oszustwa pracownicze opiewają na setki miliardów dolarów rocznie (to nie przejęzyczenie, chyba że przekłamanie zaszło "u źródła").
Proponuję postawienie problemu na głowie: Problemem nie są kradzieże dokonywane przez pracowników, tylko nieefektywne systemy nadzoru i kontroli (a często w firmach po prostu ich brak!).
Nadzór i kontrola wcale nie musi być prowadzona przez ludzi uczciwych - chwilowo nie dowieźli dostawy - wystarczy, by stworzyć warunki, w których wykrycie nieprawidłowości osobom kontrolującym po prostu się opłaca.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
diogenes (42754 points)
>Problemem nie są kradzieże dokonywane przez pracowników, tylko nieefektywne systemy nadzoru i kontroli (a często w firmach po prostu ich brak!).

Ludzie, w przeciwieństwie do legendarnego Damoklesa, nie przejmują się specjalnie wiszącym nad ich głowami zagrożeniem, nawet śmiertelnym. Skoro nie pomaga oko opatrzności, to cóż może kamerka o lichej rozdzielczości, lub zezowata woźna?
lontri (16088 points)

Trudno walczyć z ludzką naturą. Zgodzisz się?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
diogenes (42754 points)
>Trudno walczyć z ludzką naturą. Zgodzisz się?

Człowiek jest z natury śmiertelny. Walczy z tym medycyna.
Jest również z natury złodziejem. A tu jest jak z rybami: bogatszy (większy) pożera uboższego.
lotrek (14275 points)
>Kiedyś robotnika okradało państwo, a teraz pracownika obrabia i państwo i
>kapitalista.
Celtyk dzisiaj dodał nawet dwa świetne "kawały" w tym temacie:
Cite:
Spotykają się dwaj właściciele firm:
- Słuchaj, ty swoim pracownikom jeszcze wypłacasz pensję?
- Nie.
- I ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy?
- No przychodzą.
- U mnie też. Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?
***
Szef rozmawia z pracownikami:
- Cały czas narzekacie, że kryzys i kryzys, zamiast się cieszyć, że wasze zarobki są o 85 proc. wyższe
- Ale szefie, w porównaniu z którym rokiem?
- No z przyszłym.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,205288#w264408
I coś w tym jest....od lat się słyszy o pracodawcach nie wypłacających pensji, okradających z nadgodzin itd. Jesteśmy narodem zaradnym i umiejącym sobie radzić.
A stronę moralną zostawmy etykom, albo lepiej księżom....(wszak 92% nas to katolicy), niech im nie dają rozgrzeszenia.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
diogenes (42754 points)
>Spotykają się dwaj właściciele firm:
>- Słuchaj, ty swoim pracownikom jeszcze wypłacasz pensję?
>- Nie.
>- I ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy?
>- No przychodzą.
>- U mnie też. Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?

Faktycznie: darmowy spektakl to żaden interes.
barcicki (242 points)
>Kiedyś robotnika okradało państwo, a teraz pracownika obrabia i państwo i
>kapitalista. Nawet w podobny sposób ludzie dokonują samorozgrzeszenia: skoro mnie okradają (a takie
>jest społeczne odczucie), to muszę wziąć sprawy w swoje lepkie ręce. I tak ustrój, którego sednem
>jest własność prywatna, produkuje swoją antytezę: złodzieja. Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...jakoś
>nic nie przychodzi mi do głowy.
Skoro państwo (pracodawcy prywatni też) traktuje wszystkich obywateli jak potencjalnych złodziei, to w końcu stało się jak jest. Odwoływanie się do poprzedniego systemu w świetle danych porównujących rok ubiegły z obecnym jest nietrafione.
Autografka (10637 points)

>Skoro państwo (pracodawcy prywatni też) traktuje wszystkich obywateli jak potencjalnych złodziei, to w końcu stało się jak jest. Odwoływanie się do poprzedniego systemu w świetle danych porównujących rok ubiegły z obecnym jest nietrafione.

Ależ jest trafione. Ci prywatni pracodawcy (lub ich rodzice), w poprzednim systemie byli traktowani jak złodzieje, pracownicy (lub ich rodzice) byli traktowani jak złodzieje, ludzie sprawujący dzisiaj władze byli traktowani jak złodzieje. Lub też wszyscy oni innych traktowali jak złodziei. Nic więc dziwnego, że teraz jest podobnie. To tak jak z bitymi dziećmi - często swoje dzieci też będą bić.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
lontri (16088 points)

Powiedzmy sobie szczerze - większość ludzi kradnie. Dlaczego? "Bo to jest takie ludzkie."


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
diogenes (42754 points)
>Powiedzmy sobie szczerze - większość ludzi kradnie.

Być może złodziejstwo to komunistyczny atawizm z czasów, kiedy wszystko należało do wszystkich.
lontri (16088 points)

To uproszczenie. Kradzieże w pracy są bardzo powszechne w wielu krajach.
To nie przypadek, że problem był przedmiotem szeroko zakrojonych badań przede wszystkim w USA i w tzw. Europie Zachodniej. Jaki ma to związek z mentalnością postkomunistyczną?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Autografka (10637 points)
>Powiedzmy sobie szczerze - większość ludzi kradnie. Dlaczego? "Bo to jest takie ludzkie."

Bardzo ludzka jest też niechęć do bycia okradanym. I co?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
lontri (16088 points)

I wszystko funkcjonuje dość dobrze, gdy cały ten chaos pozostaje w stanie względnej równowagi.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
setarkos (10757 points)

>Polscy pracownicy nagminnie oszukują swoich pracodawców.

Dziwaczna jest już terminologia "pracodawca - pracobiorca". Ewidentnie to pracownik jest pracodawcą, a właściciel (szef), pobierający pożytki z pracy pracownika, powinien być nazywany pracobiorcą lub płacodawcą.
Z podstawowego poplątania pojęć wstępnych musi wynikać dalszy, nieusuwalny bałagan

> Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...

... nie nadąża z produkcją fantów

P.S. Zapewne takie przenikliwe a rewolucyjne ponazywanie rzeczy jest dziełem cyklistów, łysych albo innego diabła
diogenes (42754 points)
>to pracownik jest pracodawcą, a właściciel ... płacodawcą.

Właściciel stwarza warunki, aby (w domyśle) mniej sprytny pracownik mógł sprzedać pod jego dachem bicepsy lub szare komórki.
-jad- (18785 points)
>Dziwaczna jest już terminologia "pracodawca - pracobiorca". Ewidentnie to pracownik jest pracodawcą, a właściciel (szef), pobierający pożytki z pracy pracownika, powinien być nazywany pracobiorcą lub płacodawcą.

Hm. Ciekawe spostrzeżenie. Chyba terminologia wynika z tego:

Pracodawca- ten, który daje pracować (nie wykonaną pracę)
Pracobiorca- ten, który podejmuje się pracować czyli bierze pracę do wykonania.

Mimo, że Twoje widzenie sprawy wydaje się całkiem sensowne to, powyższe nie jest również sensu zupełnie pozbawione.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
placownik (17851 points)

   Za tzw. komuny uważałem, że w gruncie rzeczy tramwaje i autobusy są moje. Płaciłem więc skrupulatnie za przejazd, bo okradanie samego siebie wydawało mi się bez sensu.

   Za tzw. wolnego rynku pozbyłem się złudzeń i podjąłem rynkowe wyzwanie. W reakcji na gazetowe informacje mówiące o tym, że miejski (wrocławski) przewoźnik zatrudnia jedynie 24 kanarów - skrupulatnie nie płacę. Nie narzekam.

   Trochę to nie na temat, ale chyba tylko trochę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10637 points)
>   Za tzw. komuny uważałem, że w gruncie rzeczy tramwaje i autobusy są moje. Płaciłem więc skrupulatnie za przejazd, bo okradanie samego siebie wydawało mi się bez sensu.

Ja też płaciłam, ale nie przyszło mi do głowy, że autobusy są moje. Wszak jadąc swoim, po co miałabym płacić?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
placownik (17851 points)

>Wszak jadąc swoim, po co miałabym płacić?

   Widzę co najmniej trzy powody. Trzeba coś wlać do baku, opłacić kierowcę i odłożyć coś na zakup nowego.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10637 points)
>>Wszak jadąc swoim, po co miałabym płacić?
>   Widzę co najmniej trzy powody. Trzeba coś wlać do baku, opłacić kierowcę i odłożyć coś na zakup nowego.

No tak. Masz rację, placowniku. Masz rację.

Z kolei, jadąc nie swoim, żadnego z tych kosztów nie ponosisz. Nie musisz więc płacić - sprytne. A propos, gminy nie dopłacają do komunikacji miejskiej? Tak pytam, bo nie wiem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
placownik (17851 points)

>A propos, gminy nie dopłacają do komunikacji miejskiej? Tak pytam, bo nie wiem.

   MPK Wrocław rok ubiegły zakończyło zyskiem w wysokości 253 tys. złotych.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10637 points)

>   MPK Wrocław rok ubiegły zakończyło zyskiem w wysokości 253 tys. złotych.

Chcesz powiedzieć, że przez Twoje niepłacenie, MPK nie zbankrutowało?
Ale to i tak nieładnie jeździć na gapę.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
placownik (17851 points)

>Ale to i tak nieładnie jeździć na gapę.

   Nieładnie? A czy ładnie jest tak gospodarować publicznym groszem?

   niekasuj.pl/

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10637 points)
>>Ale to i tak nieładnie jeździć na gapę.
>   Nieładnie? A czy ładnie jest tak gospodarować publicznym groszem?
>   niekasuj.pl/

Drogi w PRL były lepsze? Nie neguję samego pomysłu darmowych przejazdów dla mieszkańców miasta, skoro i tak koszty pokrywane są z ich podatków. Ale jak się to ma do Twoich wcześniejszych postów, w których wyjaśniałeś zasadność płacenia za tę samą usługę w PRL? Nawet jeżeli czasowo nie było podatków, to przecież państwo"ściągało" sobie tę należność w inny sposób.

Czyżby jednak: jadąc swoim, po co miałabym płacić?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Adamiak (36436 points)
>>>Ale to i tak nieładnie jeździć na gapę.
>>   Nieładnie? A czy ładnie jest tak gospodarować publicznym groszem?
>>   niekasuj.pl/
>Ale jak się to ma do Twoich wcześniejszych postów, w których wyjaśniałeś zasadność płacenia za tę samą usługę w PRL?

   Nic za darmo: albo płacić, albo krytykować.
placownik (17851 points)

   Teoretyczne rozważania są wielce zajmujące, ale rzeczywistość skrzeczy.

   miasta.gaz(*)ie_jak_w_bydlecym_wagonie.html

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10637 points)
>   Teoretyczne rozważania są wielce zajmujące, ale rzeczywistość skrzeczy.
>   miasta.gaz(*)ie_jak_w_bydlecym_wagonie.html

Ona tak skrzeczy, od kiedy pamiętam. Ale może "kiedyś" nie wiedziałeś, że może być inaczej.

Na przykład tak.

Chociaż powyższe są przynajmniej punktualne.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
lotrek (14275 points)
>Trochę to nie na temat, ale chyba tylko trochę.
To ja całkiem nie na temat, ale może się komuś przyda mój "patent".
W młodości z przyjaciółmi zakładaliśmy tz. spółdzielnie i wybieraliśmy "skarbnika" któremu wpłacaliśmy co miesiąc określoną kwotę. Było nas pięciu i każdy wpłacał 20% tego co musiałby miesięcznie wydać na przejazdy komunikacją miejską. Potem cały miesiąc jeździliśmy na pełnym luzie i bez stresów tramwajami i autobusami a jak który "wpadł", to płacił mandat a nasz skarbnik mu pieniądze zwracał. Wierzcie mi, na końcu miesiąca po rozliczeniu, zostawało kasy niezłą "popijawę".
Miłego dnia

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
oportunista (1711 points)
Trafiłeś w sedno, kradniemy bo się nam opłaca i potrafimy tego dowieść, co jest skądinąd smutne i takie racjonalne
rexus (2343 points)

> I tak ustrój, którego sednem
>jest własność prywatna, produkuje swoją antytezę: złodzieja. Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...

Kabluje.
-jad- (18785 points)
>Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...

w chuja leci. Czyli też kradnie poniekąd.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
kulka_na_mole (20108 points)
(banned)
>I tak ustrój, którego sednem jest własność prywatna, produkuje swoją antytezę: złodzieja.
Błąd. Sednem ustroju kapitalistycznego nie jest własność prywatna.
Sednem tego ustroju jest wzrost bogactwa bogatych kosztem wzrostu biedy biednych.

Złodziej, w sensie odbierający własność wypracowaną przez innego, jest nie anty- lecz tezą kapitalizmu.

Skąd się biorą majątki współczesnych krezusów? Oto jeden z mnóstwa przykładów.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Autografka (10637 points)

>Złodziej, w sensie odbierający własność wypracowaną przez innego, jest nie anty- lecz tezą kapitalizmu.

A złodziej egzystujący w gospodarce socjalistycznej był (czy gdzieniegdzie jest) tezą czego? Tego, że wszystko jest nasze, to i może sobie to "nasze" przywłaszczyć a potem sprzedać na wolnym rynku? Mam wrażenie, że postawa, o której pisze placownik (że "swoje" będzie finansowo wspierać) nie była powszechna. Większość korzystała z przysługujących im możliwości przywłaszczania. Im większe możliwości, tym więcej przywłaszczania. W kapitalizmie, przedsiębiorca musi przynajmniej zainwestować.

Co do wykorzystywania do pracy dzieci, masz rację. To obrzydliwe. Nie powinno być na to przyzwolenia.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
kulka_na_mole (20108 points)
(banned)
>>Złodziej, w sensie odbierający własność wypracowaną przez innego, jest nie anty- lecz tezą kapitalizmu.
>A złodziej egzystujący w gospodarce socjalistycznej był (czy gdzieniegdzie jest) tezą czego? Tego, że wszystko jest nasze, to i może sobie to "nasze" przywłaszczyć a potem sprzedać na wolnym rynku?
Wolny rynek - a cóż to takiego? Nie ma żadnego "wolnego rynku", co pokazują choćby działania władz USA wobec amerykańskich prywatnych przedsiębiorstw i banków.

Kasa podatników/szarych pracowników jest pompowana w te p-stwa i banki, gdy chodzi o ratowanie zysków finansowej elity.


>Mam wrażenie, że postawa, o której pisze placownik (że "swoje" będzie finansowo wspierać) nie była powszechna.
Oczywiście. Przypuszczalnie "placownika" nie było na świecie za czasów PRL-u, albo był wówczas dzieckiem.

>Większość korzystała z przysługujących im możliwości przywłaszczania. Im większe możliwości, tym więcej przywłaszczania.
Mniejszość przywłaszczała większość, większość przywłaszczała mniejszość.

Społeczne oburzenie wywoływała informacja, że Gierek ma gdzieś tam "daczę" - śmieszne, nie?


>W kapitalizmie, przedsiębiorca musi przynajmniej zainwestować.
Guzik prawda. Nie musi. Może czerpać zysk z redukowania kosztów = oferowania coraz mniejszej płacy za tę samą pracę.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Autografka (10637 points)
>>>Złodziej, w sensie odbierający własność wypracowaną przez innego, jest nie anty- lecz tezą kapitalizmu.
>>A złodziej egzystujący w gospodarce socjalistycznej był (czy gdzieniegdzie jest) tezą czego? Tego, że wszystko jest nasze, to i może sobie to "nasze" przywłaszczyć a potem sprzedać na wolnym rynku?
>Wolny rynek - a cóż to takiego? Nie ma żadnego "wolnego rynku", co pokazują choćby działania władz USA wobec amerykańskich prywatnych przedsiębiorstw i banków.
>Kasa podatników/szarych pracowników jest pompowana w te p-stwa i banki, gdy chodzi o ratowanie zysków finansowej elity.


Wolny rynek... OK, źle się wyraziłam. Jak to się wtedy nazywało? Nielegalny rynek, czarny rynek, sprzedawanie spod lady za łapówki.

A wolnego rynku nie ma to fakt. Nawet gdzieś juz tu o tym pisałam. Nie ma go ani w obrębie poszczególnych krajów, ani na świecie.

>>Większość korzystała z przysługujących im możliwości przywłaszczania. Im większe możliwości, tym więcej przywłaszczania.
>Mniejszość przywłaszczała większość, większość przywłaszczała mniejszość.

To tak jak teraz.

>Społeczne oburzenie wywoływała informacja, że Gierek ma gdzieś tam "daczę" - śmieszne, nie?[/color]

Nie wydaje mi się to śmieszne.

>>W kapitalizmie, przedsiębiorca musi przynajmniej zainwestować.
>Guzik prawda. Nie musi. Może czerpać zysk z redukowania kosztów = oferowania coraz mniejszej płacy za tę samą pracę.

Nawet jeżeli, to jednak najpierw musi mieć z czego redukować.

Swoim postem chciałam Ci tylko zwrócić uwagę na to, że ten złodziej znajdzie się nie tylko w kapitalizmie.

>
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
barcicki (242 points)
>>I tak ustrój, którego sednem jest własność prywatna, produkuje swoją antytezę: złodzieja.
>Błąd. Sednem ustroju kapitalistycznego nie jest własność prywatna.
>Sednem tego ustroju jest wzrost bogactwa bogatych kosztem wzrostu biedy biednych.
>Złodziej, w sensie odbierający własność wypracowaną przez innego, jest nie anty- lecz tezą kapitalizmu.
>Skąd się biorą majątki współczesnych krezusów? Oto jeden z mnóstwa przykładów.


Zgadzam się co do sedna, ale co do przykładu - wychowałem się na wsi, pracowałem już jako kilkulatek, ale do rodziców pretensji nie mam. Pracę traktowałem jak zabawę, a przy okazji kieszonkowe miałem większe i "motorynkę" wcześniej niż inni...
Odnoszę wrażenie, że mój trzyletni synek również najlepiej się bawi, kiedy "pomaga" mi w np. majsterkowaniu.
kulka_na_mole (20108 points)
(banned)
Jest różnica między minimalizowaniem kosztów poprzez wykorzystywanie pracy dzieci i pomaganiem tacie w majsterkowaniu przez chętnego do tego synka.

Nie oszukuj się przykładem z twojego życia rodzinnego - właściciele światowych koncernów powiększają swoje niebotyczne majątki wyzyskując najtańszą oraz darmową siłę roboczą biedoty i nieletnich.

Akcje typu CSR służą wyłącznie promowaniu firmy -> zwiększaniu zysków właścicieli.

Firmy są jak Kościół Katolicki - pozorują działalność dla dobra społecznego, gdy mają na celu tylko jedno - KASĘ.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
rudyment (3233 points)
> Gdzie dwóch kradnie tam trzeci...
... sprzedaje im wytrychy (w dowolnie szerokim znaczeniu słowa "wytrych")


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
lontri (16088 points)

Te linki być może Was zainteresują.
Okazuje się, że zapobieganie kradzieżom w pracy może być niezłym pomysłem na biznes:



I doniesienia Reutera o skali problemu w USA:



BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT

Back to the list of plots działu Społeczeństwo i kraj 
To write in this plot, you have to sign in


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)