The RationalistSkip to content
Falsyfikaty czy oryginały?

This plot has expired

Sections of Forum » Nauka
Date of addingAuthorTitle
17-02-2017 15:04DyktaFon (9281 points)Falsyfikaty czy oryginały?
Zastanowiła mnie dziś jedna rzecz... i jak ulał pasuje ona do forum Racjonalista.pl Natomiast dlaczego w tym dziale? Bo to chyba temat czysto naukowy, jakby teoretyczny...

Otóż słuchałem dziś w radiu informacji, że jakieś dzieło sztuki (obraz) wzbudza wątpliwości specjalistów w tej dziedzinie, czy jest oryginalny czy fałszywy. A kosztuje (jako oryginał) tysiące czy miliony (już nie pamiętam dokładnie, zresztą to nie ma znaczenia). I teraz moje pytanie do Racjonalistów: jeśli nawet fachowcy mają wątpliwość, czy to oryginał, czy falsyfikat, to jakie to ma znaczenie dla właściciela? Przecież ten obraz mu się podoba, bo zapłacił krocie, czyli jeśli falsyfikat - to równie dobry, jak oryginał. Czyli faktycznie oryginał w obu przypadkach.

Czy coś nielogicznie piszę?
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

Arminius (25555 points)pecunia non olet?
>I teraz moje pytanie do Racjonalistów: jeśli nawet fachowcy mają wątpliwość, czy to oryginał, czy falsyfikat, to jakie to ma znaczenie dla właściciela? Przecież ten obraz mu się podoba, bo zapłacił krocie, czyli jeśli falsyfikat - to równie dobry, jak oryginał. Czyli faktycznie oryginał w obu przypadkach.

Ale dlaczego Pan się koncentruje tylko na gustach estetycznych owego konesera? Od oceny o której Pan pisze zależy cena dzieła - które mogło być ( także) lokatą kapitału?
ZaKotem (8733 points)Odp: Falsyfikaty czy oryginały?

Logicznie piszesz ale niestety rynek dzieł sztuki nie jest całkiem logiczny. Obrazu nie kupuje się dlatego, że się podoba. Funkcję estetyczną wszak równie fobrze spełnia tania reprodukcja. Obraz jedt lokatą kapitału, kupuje się go z nadzieją, że jego cena kiedyś wzrośnie. A cena ta kształtowana jest nie przez jego wartość artystyczną, lecz przez jego prestiżowość i historyczność. Ta zaś oczywiście przynależy tylko oryginałom. Nie tylko sztuki to dotyczy. Diament syntetyczny niczym nie różni się od naturalnego, ale jest dziesięć razy tańszy. Oczywiście odróżnić je można tylko po tym, że ten drugi ma certyfikat. Czyż nie ta sama zasada obowiązuje w przypadku "markowych" ciuchów i gadżetów?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
DyktaFon (9281 points)
>Logicznie piszesz....

He, he.... ale życie nie jest takie proste

Jeśli specjaliści od obrazów mają podzielone zdanie na jego temat, to znaczy, że ten obraz jest oryginałem czy falsyfikatem? Ja nie napisałem o sytuacji, gdy wiadomo, że dane dzieło jest podrobione (bo np. ma inne płótno lub farbę, jak oryginał...) Sytuacja jest taka, że praktycznie obraz sfałszowany jest taki sam, jak oryginalny. Stawiając oba obok siebie specjalista nie rozróżni. Co wtedy? Za co zapłaciliśmy milion $? Albo czy zapłacić za coś takiego ten nasz zbędny (uratowany przed fiskusem) milion?
romaro (25216 points)
>Sytuacja jest taka, że praktycznie obraz sfałszowany jest taki sam, jak oryginalny.
Dotyczy to tylko te (obrazy), co się do nich gada.
diogenes (42754 points)
>Sytuacja jest taka, że praktycznie obraz sfałszowany jest taki sam, jak oryginalny. Stawiając oba obok siebie specjalista nie rozróżni.

Nie tylko obraz. W ogóle - dzieło sztuki. Czego to już nie fałszowano: meble, rzeźby, obrazy, bibeloty...Nawet najbardziej wiarygodnym laboratorium zdarzały się przypadki uznania za autentyk czegoś, co - jak się po czasie okazało - było fałszerstwem, a co wcześniej zostało sprzedane przez dom aukcyjny tej klasy, co Sotheby: chodzi o rzeźbę Gauguina Faun w wykonaniu Greenhalgha, który swój proceder prowadził podobno dlatego, bo chciał udowodnić, że cały świat sztuki to ignoranci, których łatwo oszukać. Prawie mu się udało: wpadł, bo zrobił jakiś błąd w tekście rzekomo pochodzącym ze starożytnego Egiptu.

en.wikipedia.org/wiki/Shaun_Greenhalgh

>...specjalista nie rozróżni...Co wtedy?

Ano nic. Zabawa toczy się dalej.Nawet jeśli na dzieło pada cień podejrzenia, to koszty badania autentyczności są zbyt wysokie, albo właściciel wstydzi się kompromitacji. Sztuki nie tworzy się dla specjalistów, a jej przeżycie jest niezależne od niuansów. Wystarczy, jeśli potrafimy rozróżnić Mona Lisę z wąsami od Mona Lisy ogolonej...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Arminius (25555 points)atrybucja
>Stawiając oba obok siebie specjalista nie rozróżni. Co wtedy?

W historii sztuki istnieje pojęcie atrybucji - czyli przypisanie dzieła sztuki o nieznanym autorstwie konkretnemu artyście czy szkole. Atrybucja wpływa w istotny sposób na wartosć dzieła. Albo ją podwyższa albo na odwrót. Więc w przypadku podanym przez Pana trzeba czekać aż owa atrybucja nastąpi. Nota bene sytuacja przez Pana przedstawiona jest czysto hipotetyczna - bo prędzej czy później zasecydowanoby, co jest oryginałem a co nie.

Back to the list of plots działu Nauka 
To write in this plot, you have to sign in


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)