The RationalistSkip to content
Karpatoruska Kołoczawa

This plot has expired

Sections of Forum » Świat
Date of addingAuthorTitle
17-06-2016 11:01Arminius (25555 points)Karpatoruska Kołoczawa
Nie jest wykluczone, iż nawet Mariusz Szczygieł nie wie o tym – ale Czesi też mają swoje „Kresy” oraz doświadczają stanu ducha i umysłu, który nazwać można „nostalgią kresową”. A wszystko to za sprawą Ivana Olbrachta, czeskiego działacza społecznego i pisarza, który upodobał sobie Kołoczawę - odległą wieś zakarpacką, wielokrotnie przebywał w niej, dokonując wypadów w okoliczne góry oraz zbierając info na temat życia jej mieszkańców. Owocem tej fascynacji była książka pt. „Mikołaj Szuhaj. Zbojnik” wydana w 1933 r., na której się wychowało kilka pokoleń Czechów i która do dnia dzisiejszego jest obowiązkową lekturą szkołach czeskich. Stąd w Kołoczawie multum samochodów na czeskich numerach rejestracyjnych i pobrzmiewający wszędzie język czeski. Kołoczawa jest trochę jak polska Zawoja. Ciągnie się kilometrami, ma mnóstwo przysiółków i jest największą wsią ukraińskiego Zakarpacia. Zamieszkuje ją ok. 7 tysięcy ludzi. Położona jest w bardzo atrakcyjnym miejscu u stóp Gorganów i Połoniny Równej. Nad wsią niczym dobry opiekuńczy duch dominuje góra Strimba (1712 m n.p.m.) bardzo w typie polskiej Babiej Góry, z lasami, halami, kosówką i gołoborzami. Wypad na Strimbę w celu podziwiania wschodu czy zachodu Słońca, przycupniętych malowniczo i jej stóp osad, czy też falującego morza wschodniokarpackich szczytów – to konieczny element każdego pobytu w Kołoczawie. Wspinając się na Strimbę warto uważnie rozglądać się wokół. Na jej stokach bowiem, zwłaszcza tych z występującymi gołoborzami występuje bowiem „karpacki żeńszeń” – różaniec górski, którego korzeń i kłącze – jak sama jego popularna nazwa wskazuje – uważany jest za panaceum na wszelakie dolegliwości i choroby. Podobno szczególnie rewelacyjnie łagodzi wszelkie bolączki natury meteopatycznej.
Jednakże Kołoczawa to nie tylko góry. To także wieś jako taka. Wieś z krowami, bydłem, końmi, świniami, królikami, drobiem, przydomowymi i uprawianymi poletkami, wieś z charakterystyczną „aparycją” (zaścielone łajnem krowim i rozbebeszone drogi) oraz charakterystycznymi aromatami – dawno już nieobecnymi na polskiej wsi. Tylko wciągnąć haust głęboki powietrza w nozdrza i napawać się nimi! U jej mieszkańców – ciągle jeszcze nie ukąszonych bardzo bakcylem komercji - bez problemu kupi wszelkie potrzebne produkty żywnościowe, takie jak mleko, jaja, sery, owoce, warzywa jak również wynajmnie pokój za rozsądną cenę.
W Kołoczawie jest szereg muzeów. A to muzeum ateizmu ( w dawnej cerkwi zlokalizowane i służy ukazywaniu istoty takowej instytucji w czasach sowieckich), Lini Arpada na przełęczach karpackich wybudowana miała bronić dostępu Sowietom do Węgier w 1944 /45 r.), muzeum starej szkoły, kolejki wąskotorowej służącej onegdaj do eksploatacji drewna (jak pod Cisną w Bieszczadach), muzeum Ivana Olbrachta oraz skansen w którym znajduą się zabytkowe obiekty architektury ludowej z terenu wsi i okolic. Warto także bezwzględnie zaglądnąć do drewnianych cerkwi w Kołoczawie i sąsiednim Negrowcu. Nad jezioro Sinewir w Parku Narodowym Sinewir – odległym o ok. 20 km od wsi, na przełęcz Werecką, którą onegdaj Arpad z Węgrami zszedł na Nizinę Panońską i na którą obecnie wjeżdżają zastępy narodowców węgierskich aby urządzać capstrzyki przy stosownym postumencie upamiętniającym ten akt założycielski węgierskiej państwowości – a który to postument co pewien czas bywa wandalizowany przez - z kolei – narodowców ukraińskich, dobrze pamiętających rolę Węgier w marcu 1939 r., w zdławieniu Piemontu ukraińskiej państwowości, czyli Rusi Zakarpackiej księdza Wołoszyna. Będąc na przełęczy warto również rzucić okiem na przebiegający przez nią rurociąg „Przyjaźń”.
Do Kołoczawy można dojechać z Galicji odbijając w Dolinie w kierunku na Karpaty i Przełęcz Toruńską ( nie mylić z Wyszkowską, która jest trochę wcześniej), oddzielającą Bieszczady Wschodnie od Gorganów, na której znajduje się przeuroczy cmentarzyk pierwszowojenny. A następnie po zjechaniu z gór odbić w lewo na Miżgirię, skąd już o rzut kamieniem do naszej wsi. Osobiście jednakże polecałbym dojazd – najlepiej rowerem - z drugiej strony to jest od południa. Za nadcisańską miejscowością Tiacziw należy skręcić w prawo w dolinę rzeki Terebli i piąć się nią aż do samej Kołoczawy przez kilkadziesiąt kilometrów, rozkoszowując się dziewiczością karpackiej przyrody oraz mijając w pobliżu miejscowości Mereszory zabiornik wodny, z którego, podziemnym tunelem, część wód rzeki Terebli jest odprowadzana na drugą stronę biegnącego równolegle do rzeki grzbietu górskiego, do rzeki Riki gdzie jest wykorzystywana przez terebelsko – ricką elektrownię wodną.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.



Back to the list of plots działu Świat 
To write in this plot, you have to sign in


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)