The RationalistSkip to content
Trzepot skrzydeł...

This plot has expired

Sections of Forum » Filozofia i światopogląd
Date of addingAuthorTitle
02-11-2005 19:30outsider (2469 points)Trzepot skrzydeł...
Refleksja spowodowana wątkiem "11 pierwszych rozdziałów Biblii":

Przypomniała mi sie opowiastka o trzepocie skrzydeł motyla, wyzwalającym ogromne i niszczycielskie siły, rzecz zreszta dość zmatematyzowana sama w sobie: otóż księgi są zapisem takiego właśnie trzepotu.

Ich warstwę najbardziej czytelną tworzy deterministyczny chaos - wiele w niej przypadkowości. Jeśli był ów tekst niegdyś skorelowany z rzeczywistością - dla nas owa dawna rzeczywistośc jest już utracona bezpowrotnie, podobnie więc i sama korelacja: była - nie było jej?

Pod powierzchnią tekstu kryje sie przeciez to, o sprawiło, że owe własnie opowieści przetrwały i - podobnie jak trzepot skrzydeł motyla wyzwoliły burzę orzącą świat i przesypującą skiby ludzkimi kośćmi. To co dla nas nieczytelne - niegdyś musiało być czytelne aż nadto, w innym kontekście czasoprzestrzennym, w innej sytuacji psychospołecznej.

Tworzą sie nowe napięcia, coraz słabiej pamięta się stare: to co było istotne pierwsze więc ulega zapomnieniu. Niepotrzebne już, zatem stanowiące balast - nowa doktryna musi ewoluować bo zmienia się świat i ona go zmienia, nikt nie przewidział tego, co sie urodziło naprawdę, a juz najmniej autorzy owych starych ksiąg. Pozostaje jedynie lukier na kartach - ów trzepot skrzydeł motyla, a może tylko niejasne zapamiętanie ich barwy - bo ruchu przecież na tak długo utrwalić niesposób.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

walpurg (19 points)
Trzepot skrzydeł motyla. trzepot historii. To co skamieniałe i tak bardzo nieaktualne, co z takim uporem nie chciało się zsynchronizować z wyrokami niezmorodowanego Chronsa, do dzisiaj stanowi pożywkę i materiał, będący bazą dla ekspresji idej, które w karawnie wystygłych, umęczonych ciał znajdują finał i kuliminację misterium ziemskiego życia, które niczym wobec tego, co niewysłowione, a z takim uporem zakorzeniane w umysłach, dla których wiara popada w pewność, a pewność w kołowrót ułudy.
Z zapamiętaniem zlizuje trzoda ludzka ten zastany "lukier na kartach" pożółkłych od niewoli czasu, splamionych zgryzotą zrozpaczonych akolitów, szczerniałych gdzieniegdzie od tłumionego ognia walczących o upstrzone wolnością bycie. Rozmyślnie smakuje się w mądrościach czasów zamierzchłych, które jawią się jako żart, a zarazem kpina wobec oczekiwań co bardziej wymagających potomnych. Daje przyczynek do kolejnych zabarwionych zdziwieniem eksklamacji czy też mantrycznego, pełnego zwątpienia mamrotu, który treść swoją znajduje w trafnymi i w prostocie swej błyskotliwym orzeczeniu: populus vult decipi.
Są i tacy, którzy z zadowoleniem ślizgają się na falach chaosu wzniecionych przez poruszenie nieokreślone czasem i przestrzenią, a trzepot wywołany przez motyla przypomina im o własnych, zapomnianych skrzydłach, które z własnej woli zrzucają, porzucają z niesmakiem, wiedząc dobrze, że tam w górze, w zimnych i pustych, wietrznych przestrzeniach, nie ma tak naprawdę czego szukać.

post mortem nihil novi
outsider (2469 points)
Zagłębiając się w historię powszechną, odnoszę wrazenie spotkania z obcą, niepojetą cywilizacją: złudne to wrażenie. Albowiem punktem odniesienia jest złuda, że powinno być inaczej - komu jednak wykrzyczeć w twarz, że powinno? Nikomu - tylko wiatr odpowie.

Mieszkańcy Nazca kreslili na pustyni swe niepojęte znaki - podobne im sa cmentarze w noc zaduszną: byłoby z góry widać tę łunę świateł, to nieme oskarżenie - jednak tylko policyjny helikopter krążył w tę noc nad warszawskim Bródnem.

Bóg z twarzą policjanta? O tak, za ciemną przyłbicą lotniczego hełmu, i karabin Gatlinga w drzwiach kabiny - taki sie Bóg Polakom marzy. Czy zrozumieja kiedykolwiek krzyk Antygony "Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić!" ci, których Bóg jest zarazem miłoscią i nienawiścią, wszystkim naraz? Nie, dumę Greków zwana hybris zapomniano dawno, nam dość wezwać Kreona przed komisje śledczą...

Gdy Jezus z Nazaretu (jak chcą niektórzy) zmartwychwstał i powrócił do Ojca, Judasz trwał powieszony - tak sie rozeszły nieodwołalnie drogi ludzi i bogów: nowa zaś wiara była o tyle osobliwą, że żadnych nie dawała wskazówek - cóż, jedynie obietnice. Niespójnośc okazała się jej siłą - buntu już nie sławiono w pieśniach, bunt jednak bez nagrody był treścią życia, bo inaczej się życ w duchocie nie dało: tak stworzono Europę śmielszą ponad inne ludy i lepiej dzięki temu uzbrojoną: skutki? Te znamy.

I gdzieś, jak w "Bydle" Modesta Mussorgskiego, spod nawały trupów dobywała się stłumiona pieśń - i gdzieś Europa dojrzała do wolności: na krótko, na długo? Nawet meteor ma swój czas, Walpurgu, nim sczeźnie - mamy co pamiętać.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}

Back to the list of plots działu Filozofia i światopogląd 


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)