The RationalistSkip to content
Przyjaciel

This plot has expired

Sections of Forum » Bazgroły
Date of addingAuthorTitle
01-03-2010 23:29,bachir (114 points)
(banned)
Przyjaciel
Całą noc sypał ścieg i pokrył bielą strzechy słomiane,a srebrnym szronem mroź okna zamurował Kiedy kur zapiał już nie spałem . Stałem na ganku w łapciach i patrzyłem jak dym z komina prosto mknie do nieba. To znak,ze pogoda murowana. A mama pakowała do koszyka jedzenia dla ciotki. Była biedna i chora Szedłem do niej z tym jedzenie znajomą leśną ścieżką niby bajecznym srebrno białym tunelem. Drzewa spały w srebrzystych girlandach i jakby w powietrzu wisiał ich iskrzący się oddech z zapachem żywicy..Taka cisza,ze czułem jak serce pika i w uszach szumi. Szedłem jak we śnie i tylko dalej gdzieś zastukał w sosnę dzięciol. Jego puk stuk niosło echo po lesie. I wtedy nieoczekiwanie rozległo się głośne szczekanie psa .A głos wydawał się znajomy. To nie możliwe,żeby to był mój czworonożny przyjaciel -pomyślałem. Kiedy odchodziłem w domu bawił się z bratem .dopędził jednak. Skoczył na mnie i objął łapkami i zaczął całować,, przewyższał mnie o głowę. Cieszyłem się z tego spotkania. Raźniej idzie się z przyjacielem przez duży las Kiedy wyczuł tylko zająca merdając ogonem tropił go biegnąc w kolo po jego śladach. Zdyszany wracał i ocierał się o zaśnieżone łapcie,zaglądał w oczy i popiskiwał. Wtedy wyjąłem z kieszeni skibkę chleba z kawałeczkiem słoniny. Był to prowiant mój na drogę. Rozdzieliłem na dwie równe części. Jedną oddałem jemu Delikatnie ścisnął w silnych łapach skromną porcję i powoli ,jakby defektując się zaczął jeść. Pogładziłem go po siwo burej głowie i powiedziałem:”Złapiesz zająca jak będziemy wracać do domu”Kasztanek wtedy przestał jeść, liznął moją rękę ciepłym językiem i cichutko pisnął jak maleńki ptaszek A mnie wydało się,ze mnie zrozumiał. Na skraju lasu,kiedy dom ciotki był w zasięgu wzroku i czułem nawet zapach dymu z komina Kasztanek zaczął nagle groźnie szczekać i wtedy za za krętu ścieżki wyłonili się partyzanci. Kasztanek,Kasztanek wołałem,a on pędził ku nim i szczekał-padł strzał,aż śnieg się posypał z drzew mnie na głowę. Nam nie trzeba psów powiedział jeden z nich po rosyjsku A ty do dokąd? Pokazałem dymiący komin palcem i w jego kierunku plącząc biegłem co sił. Nie płacz synku,gładząc mnie po głowie ,jak ja gładziłem Kasztanka,pocieszała mnie ciotka. Wtulony w jej fartuch płakałem i płakałem Dopiero jak wujek wrócił przestałem ryczeć Dał mi maleńkiego buraka,ale ja wciąż myślałem tylko o Kasztanku. I nie mogłem wtedy pojąc dlaczego ludzie zabiją ludziom ich najlepszych z najlepszych przyjaciól.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

Kowalska (14007 points)
>Całą noc sypał ścieg i pokrył bielą strzechy słomiane,a srebrnym szronem mro ź okna zamurował
>Kiedy kur zapiał już nie spałem .

   Ta, "mróź". Dyktanda dla V a piętro niżej. Kur zapiał...
Psyk (14071 points)
>>srebrnym szronem mro ź okna zamurował
>    Ta, "mróź". Dyktanda dla V a piętro niżej. Kur zapiał...

Rzeczywiście, pan Krzysztof powinien się obrazić za pisanie nazwisk małą literą!
krzysztofmroz.blog.onet.pl/

Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.

Back to the list of plots działu Bazgroły 
To write in this plot, you have to sign in


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)