The RationalistSkip to content
Wrzucamy..."Jeźdźców pośród burzy"

This plot has expired

Sections of Forum » Kultura
Date of addingAuthorTitle
24-01-2018 21:11Arminius (25555 points)Wrzucamy..."Jeźdźców pośród burzy"
Wśród wielu błyskotliwych tez filozoficznych wykreowanych przez Martina Heideggera znajduje się także koncept zwany: "geworfenheit" (w j. angielskim: "throwness") . Dosłowne przetłumaczenie tego słowa na j. polski jest trudne - zwłaszcza że j. niemiecki jakim posługiwał się filozf był ogromne złożony i swoiście przez niego zmodyfikowany. Najbliższa j. polskiemu translacja to" "wrzucenie w świat" - przy czym chodzi tutaj o podkreślenie, dramatu, przypadkowości i chaotyczności ludzkiej egzystencji w świecie, którego nie rozumiemy i na życie w którym nie wyrażaliśmy zgody.
Nie dziwi, iż z konceptami jak wyżej, Heidegger stał się bożyszczem i ojcem -założycielem egzystencjalizmu, krzewiącego się bujnie po II wojnie światowej.
Z kolei wielkim adoratorem filozofii egzystencjalnej był Jim Morrison, bard przeklęty, legandarny lider legendarnej formacji "The Doors". Zaczytywał się on łapczywie w lekturach Sartra, Camusa, Geneta. Jest też wielce prawdopodobne, iż zaprawił się także filozofią niemieckiego myśliciela.
Otóż w kultowym hicie Doorsów pt. "Riders On The Storm" - samym w sobie będącym kwintensencją mrocznego egystencjalizmu - jest fraza która brzmi "into this world we're thrown" - która jest dosłownym zacytowaniem konceptu Heideggera.
Zainteresowanych detalami odsyłam do lektury podlinkowanego tekstu, polecając także szczególnej uwadze wiersz niejakiego Matthew Arnolda, pt. "Dover Beach" z 1851 r., stanowiącego - w mej subiektywnej ocenie - jakże wysmakowaną zapowiedź nadchodzącego - dopiero w przyszłym stuleciu - egzystencjalizmu.
Lekturę zaś niech uprzyjemni psychodeliczny przebój Doorsów:

www.youtube.com/watch?v=BLBV6ZwLKDU

blogs.kcrw(*)luence-on-riders-on-the-storm/

"Riders on the storm.
Riders on the storm.
Into this house we're born
Into this world we're thrown
Like a dog without a bone
An actor out on loan
Riders on the storm.
There's a killer on the road.
His brain is squirming like a toad.
Take a long holiday
Let your children play.
If you give this man a ride
Sweet memories will die.
Killer on the road.

Girl, you gotta love your man.
Girl, you gotta love your man.
Take him by the hand
Make him understand
The world on you depends.
Our life will never end.
Girl, you gotta love your man.

Riders on the storm.
Riders on the storm
Into this house we're born
Into this world we're thrown
Like a dog without a bone
An actor out alone
Riders on the storm.

Riders on the storm.
Riders on the storm.
Riders on the storm.
Riders on the storm."
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

wwnf (2790 points)
(banned)
Plagiat???

Arminius (25555 points)Pudło!!!
>Plagiat???
>

Przecież podałem link do utworu - z tekstem jak w wątku.
Więc jednak pudło. Natomiast przykład jest dobry do wypreparowania modus operandi Einsteina. On w takich sytuacjach miał dwie lewe ręce do wpisywania stosownego odnośnika
wwnf (2790 points)
(banned)
Odp: Pudło!!!
>>Plagiat???
>>
>Przecież podałem link do utworu - z tekstem jak w wątku.

"Bo czasem żart trzeba powiedzieć dwa razy... żeby.. się.. podobało" - J. Fedorowicz.
Arminius (25555 points)cokolwiek kabotyńsko
>>>Plagiat???
>>>
>>Przecież podałem link do utworu - z tekstem jak w wątku.
>"Bo czasem żart trzeba powiedzieć dwa razy... żeby.. się.. podobało" - J. Fedorowicz.

Fedorowicz to liga cokolwiek kabotyńska. Niestety grasz pan w niej - co widać i słychać. Porzuć ją pan i przystań - na przykład - do K. Rudzkiego.
Żartu nigdy nie mówi się dwa razy - chyba że robi to debilny "kolega kierownik".
wwnf (2790 points)
(banned)
Odp: cokolwiek kabotyńsko
>>>>Plagiat???
>>>>
>>>Przecież podałem link do utworu - z tekstem jak w wątku.
>>"Bo czasem żart trzeba powiedzieć dwa razy... żeby.. się.. podobało" - J. Fedorowicz.
>Fedorowicz to liga cokolwiek kabotyńska. Niestety grasz pan w niej - co widać i słychać.

E - ja tylko zacytowałem, o co ten nerw.

> Porzuć ją pan i przystań - na przykład - do K. Rudzkiego.

Nie znam... To coś w rodzaju "kapeli znad Baryczy"?

>Żartu nigdy nie mówi się dwa razy - chyba że robi to debilny "kolega kierownik".

Nie wyrokowaliście w zezrozumieniu tygo żartu. I nie bydziecie, wiycie, kudy wam.
Wenancjusz (16441 points)
>>>>>Plagiat???
>>>>>
>>>>Przecież podałem link do utworu - z tekstem jak w wątku.
>>>"Bo czasem żart trzeba powiedzieć dwa razy... żeby.. się.. podobało" - J. Fedorowicz.
>>Fedorowicz to liga cokolwiek kabotyńska. Niestety grasz pan w niej - co widać i słychać.
>E - ja tylko zacytowałem, o co ten nerw.
>> Porzuć ją pan i przystań - na przykład - do K. Rudzkiego.
>Nie znam... To coś w rodzaju "kapeli znad Baryczy"?
>>Żartu nigdy nie mówi się dwa razy - chyba że robi to debilny "kolega kierownik".
>Nie wyrokowaliście w zezrozumieniu tygo żartu. I nie bydziecie, wiycie, kudy wam.

Nie daj się podprowadzić pod kabotyński humor Arminiusa. K. Rudzki (już dawno ś.p. jakkolwiek aktor prawie wybitny) cechował się pewnym "sztywniactwem" grania i absolutnie nie nadawał się do ról komediowych czy kabaretowych, za co wtedy krytykowano twórców filmów komediowych z jego obsadą. Jego sposób grania psuł zawsze każdą komedię. Był mało spontaniczny i wyrazisty, co cechować winno każdą komedię. Jeśli Arminius ma poczucie humoru takie, że rozumie jego styl grania, to ja bym podziękował za rady Arminiusowi. W dodatku obnażył się brakiem poczucia humoru abstrakcyjnego. Jest tak samo "sztywniacki" jak jego ś.p. idol humoru.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
wwnf (2790 points)
(banned)
Nie wiem. I tak cieszę się, że A. nie polecił - zużytego i usłużnego dziś
- Janka Pietrzaka
Wenancjusz (16441 points)
>Nie wiem. I tak cieszę się, że A. nie polecił - zużytego i usłużnego dziś
>- Janka Pietrzaka

Mimo że Pietrzak już całkiem wypłowiał i zaczyna się strzępić to jednak i tak był nieco lepszy jak polecany Kazimierz Rudzki, oczywiście mówimy cały czas o rolach komediowych..


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
wwnf (2790 points)
(banned)
Nie wiem; znam tylko "Partię szachów", wespół z Fronczewskim i uważam za
całkiem dobre. Resztę kabaretowego humoru zajmuje mi raczej w tamtej epoce
Tey, Mann&Materna i okolice. Biorąc pod uwagę moje wymogi estetyczne, w
głosie Pietrzaka jest dla mnie za dużo bufonowatości.
Arminius (25555 points)typy humorów?
>Nie daj się podprowadzić pod kabotyński humor Arminiusa. K. Rudzki (już dawno ś.p. jakkolwiek aktor prawie wybitny) cechował się pewnym "sztywniactwem" grania i absolutnie nie nadawał się do ról komediowych czy kabaretowych, za co wtedy krytykowano twórców filmów komediowych z jego obsadą. Jego sposób grania psuł zawsze każdą komedię. Był mało spontaniczny i wyrazisty, co cechować winno każdą komedię. Jeśli Arminius ma poczucie humoru takie, że rozumie jego styl grania, to ja bym podziękował za rady Arminiusowi. W dodatku obnażył się brakiem poczucia humoru abstrakcyjnego. Jest tak samo "sztywniacki" jak jego ś.p. idol humoru.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.


Pan podobno - według swej własnej a solemnej deklaracji - bojkotuje moje wątki i komentarze??? Czy to co wyżej jest dowodem na to, iż zakończył Pan bojkot, czy też że cierpi Pan na schizofrenię?

Co do meritum sprawy i in nuce - Rudzki to komik z dużą klasą, prezentujący typ humoru wyrafinowanego. Fedorowicz czy Pietrzak ( i cała masa innych takich delikwentów) to komicy prezentujący typ humoru kabotyńskiego, pod gusta publiki mało wyrobionej i - eufemistycznie rzecz ujmując - niezbyt skomplikowanej.
Wera (1540 points)Odp: Wrzucamy..."Jeźdźców pośród burzy"
Mój brat uwielbiał The Doors jak był nastolatkiem Najczęściej słuchał tego utworu i "The End".
Arminius (25555 points)
>Mój brat uwielbiał The Doors jak był nastolatkiem Najczęściej słuchał tego utworu i "The End".

Pozdrowienia dla brata!
Wenancjusz (16441 points)
>Mój brat uwielbiał The Doors jak był nastolatkiem Najczęściej słuchał tego utworu i "The End".

De gustibus non disputandum est! Ale Arminius musi swoją szpilę wstawić, ze swoim poczuciem "humoru".


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Back to the list of plots działu Kultura 
To write in this plot, you have to sign in


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)