The RationalistSkip to content
Perspektywy życia w kosmosie w kolejnych miliardoleciach

This plot has expired

Sections of Forum » Nauka
Date of addingAuthorTitle
26-01-2018 01:26MaxGolonko2 (438 points)Perspektywy życia w kosmosie w kolejnych miliardoleciach
Sfotografowano tutaj zderzenie galaktyk w momencie gdy bardziej zwarta przelatuje przez centrum większej.

apod.nasa.gov/apod/image/1801/cartwheel_hst.jpg

Zderzanie się (przy okazji) ich gazu międzygwiezdnego skutkuje nagłym powstawaniem nowych gwiazd, których jasnoniebieski kolor tworzy jasną pozorną obręcz, tu akurat w kształcie zbliżonym do koła.
Na szczęście powstają przy tej okazji też gwiazdy mniejsze.
Wiadomo, że gwiazdy mniej masywne żyją dłużej czyli dają więcej czasu ich planetom na ewentualne powstanie i rozwój życia.
Formalnie najlepsze dla życia byłyby prawie wieczne "leciutkie" czerwone karły ale znane są ze sporadycznych mocnych rozbłysków rentgenowskich co trochę utrudnia powstawanie życia - zwłaszcza płytko w wodzie lub poza wodą. Dlatego bardziej życiodajne wydają się pomarańczowe i żółte (jak Słonce) karły.

Dla astronomów obserwatorów ostatecznym skutkiem zderzenia (i zlania się) dwóch typowych prawie od zarania w kosmosie galaktyk spiralnych jest mało ciekawa galaktyka eliptyczna czyli jajowatego kształtu żółtawa mgiełka. Tak stanie się z naszą galaktyką czyli Drogą Mleczną po zlaniu się za około 5 miliardów lat z galaktyką Andromedy (Messier 31).

Podczas takich "zderzeń" gwiazdy praktycznie nigdy nie zderzają się bo są i tak średnio bardzo daleko od siebie (zaledwie dwa razy gęściej niż przedtem).

Galaktyki są stosunkowo dużymi obiektami w kosmosie i przerwy między nimi nie są tak względnie ogromne jak między gwiazdami.
Miedzy dwiema gwiazdami da się umieścić pewnie z miliard lub więcej gwiazd (w szeregu).
Miedzy dwiema bliskimi galaktykami często raptem zaledwie kilkanaście podobnych galaktyk. Dlatego ich przypadkowe dryfowania w kosmosie muszą często doprowadzać do kolizji. Rachunek prawdopodobieństwa się kłania.

Oczywiście dywagacje o naszej tak odległej przyszłości - z konieczności już nie na Ziemi (i badania kosmosu) są zdaniem księży zbędne bo Biblia każe nam spodziewać się końca świata na Ziemi. Generalnie oczywiście niewierzący w boga księża (nierzadko homoseksualni pedofile) żyjący cynicznie z oszukiwania ludzi bajkami o Jahwe i Jezusie zdecydowanie wolą transfer publicznych pieniędzy na remonty świątyń, a przy okazji ich zaplecza lokalowego niż na badania kosmosu.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

wwnf (2790 points)
(banned)
>Oczywiście dywagacje o naszej tak odległej przyszłości - z konieczności już nie na Ziemi (i badania
>kosmosu) są zdaniem księży zbędne bo Biblia każe nam spodziewać się końca świata na Ziemi.
>Generalnie oczywiście niewierzący w boga księża (nierzadko homoseksualni pedofile) żyjący cynicznie
>z oszukiwania ludzi bajkami o Jahwe i Jezusie zdecydowanie wolą transfer publicznych pieniędzy na
>remonty świątyń, a przy okazji ich zaplecza lokalowego niż na badania kosmosu.

O. Bardzo cieniutki przekaz podprogowy. Z takimi edukatorami nie mamy czego
się obawiać w kwestiach iteligięcji tego życia.
MaxGolonko2 (438 points)
>O. Bardzo cieniutki przekaz podprogowy. Z takimi edukatorami nie mamy czego
>się obawiać w kwestiach iteligięcji tego życia.

Nie "tego" tylko naszego.
Za 5 mld lat Słońce zamieni się najpierw w czerwonego olbrzyma (wypali planety wewnętrzne) a potem w mało przydatnego białego karła i to my będziemy musieli przeskoczyć pod inna gwiazdę, może na planetę pod jakimś względnie młodym pomarańczowy karłem.
wwnf (2790 points)
(banned)
>>O. Bardzo cieniutki przekaz podprogowy. Z takimi edukatorami nie mamy czego
>>się obawiać w kwestiach iteligięcji tego życia.
>Nie "tego" tylko naszego.
>Za 5 mld lat Słońce zamieni się najpierw w czerwonego olbrzyma (wypali planety wewnętrzne) a potem w mało przydatnego białego karła i to my będziemy musieli przeskoczyć pod inna gwiazdę, może na planetę pod jakimś względnie młodym pomarańczowy karłem.

Choroba, zapamiętałem skądś, że za 500 mln, ale sprawdzę.
MaxGolonko2 (438 points)
>>Za 5 mld lat Słońce zamieni się najpierw w czerwonego olbrzyma (wypali planety wewnętrzne) a potem w mało przydatnego białego karła i to my będziemy musieli przeskoczyć pod inna gwiazdę, może na planetę pod jakimś względnie młodym pomarańczowy karłem.
>Choroba, zapamiętałem skądś, że za 500 mln, ale sprawdzę.

Za 500 mln lat to dopiero zaczniemy na poważnie przenosić się na Marsa bo Słońce co 100 mln lat zwiększa moc wypromieniowywaną ku nam o jeden procent - czyli wtedy już w żaden sposób nie unikniemy globalnego przegrzania. Dramatycznie gorąco zrobi się na Ziemi za 1.5 - 2 mld lat. Raczej nic nie przeżyje, no może kilometr pod gruntem?!
Rafał Poniecki (7133 points)
>>Za 500 mln lat to dopiero zaczniemy na poważnie przenosić się na Marsa ...<<

Za te 500 mln lat to już NAS nie będzie. Może i będzie coś, co z nas wyewoluuję, ale pewnie będzie to mniej do nas podobne, niż my do małp.
wwnf (2790 points)
(banned)
Ja tam mam wątpliwości, czy za 500 lat jeszcze będziemy.
Wera (1540 points)
Przeczytałam "Perspektywy życia w komosie" i się zdumiałam.
Rafał Poniecki (7133 points)
>>Generalnie oczywiście niewierzący w boga księża (nierzadko homoseksualni pedofile) żyjący cynicznie z oszukiwania ludzi bajkami o Jahwe i Jezusie zdecydowanie wolą transfer publicznych pieniędzy na remonty świątyń, a przy okazji ich zaplecza lokalowego niż na badania kosmosu.<<

Może dało by się ich przekonać, że tam gdzieś w Kosmosie znajdą sobie lepszych ministrantów?


Wenancjusz (16441 points)
>Sfotografowano tutaj zderzenie galaktyk w momencie gdy bardziej zwarta przelatuje przez centrum
>większej.
>apod.nasa.gov/apod/image/1801/cartwheel_hst.jpg
>Zderzanie się (przy okazji) ich gazu międzygwiezdnego skutkuje nagłym powstawaniem nowych gwiazd,
>których jasnoniebieski kolor tworzy jasną pozorną obręcz, tu akurat w kształcie zbliżonym do koła.
>Na szczęście powstają przy tej okazji też gwiazdy mniejsze.
>Wiadomo, że gwiazdy mniej masywne żyją dłużej czyli dają więcej czasu ich planetom na ewentualne
>powstanie i rozwój życia.
>Formalnie najlepsze dla życia byłyby prawie wieczne "leciutkie" czerwone karły ale znane są ze
>sporadycznych mocnych rozbłysków rentgenowskich co trochę utrudnia powstawanie życia - zwłaszcza
>płytko w wodzie lub poza wodą. Dlatego bardziej życiodajne wydają się pomarańczowe i żółte (jak
>Słonce) karły.
>Dla astronomów obserwatorów ostatecznym skutkiem zderzenia (i zlania się) dwóch typowych prawie od
>zarania w kosmosie galaktyk spiralnych jest mało ciekawa galaktyka eliptyczna czyli jajowatego
>kształtu żółtawa mgiełka. Tak stanie się z naszą galaktyką czyli Drogą Mleczną po zlaniu się za
>około 5 miliardów lat z galaktyką Andromedy (Messier 31).

Mechanizmy tak misternie ustalonego dotąd "porządku" ruchu ciał w jednej galaktyce "zaatakowanej" inną galaktyką ulegną destrukcji. Trudno wyciągać zdecydowane wnioski jakie będą efekty takich galaktycznych "ataków". Nawet gdybyśmy mieli dokładną wiedzę co się stać może za 5 mld. lat, to i tak będziemy bezsilni, bo:
1. populacja ludzi może już dawno wyginąć z różnych innych powodów.
2. na proces "zderzenia się" galaktyk człowiek nie posiada żadnych możliwości obrony i najprawdopodobniej nie będzie miał nigdy.
3. jedyną ewentualnością będzie wtedy ucieczka z rodzimej planety tylko......gdzie?
4. więc z praktycznych powodów taka wiedza jest nam w tej chwili niepotrzebna. Owszem poza spektakularnym widowiskiem, budzącym wyobraźnię.

>Podczas takich "zderzeń" gwiazdy praktycznie nigdy nie zderzają się bo są i tak średnio bardzo
>daleko od siebie (zaledwie dwa razy gęściej niż przedtem).

Dla mas gwiazd już jest to znaczące. Ale teoretyczna masa galaktyki, to też i ciała "nie świecące"

>Galaktyki są stosunkowo dużymi obiektami w kosmosie i przerwy między nimi nie są tak względnie
>ogromne jak między gwiazdami.

Tego stwierdzenia nie rozumiem. Jeżeli odległości są wielkościami względnymi, to w stosunku do czego? Jeśli traktujemy galaktykę jako zbiór materii (świecącej i nieświecącej) jak i kupę różnego rodzaju śmiecia jak wodór, protony, molekuły, komety, okruchy skalne, resztki rozerwanych mniejszych planet w skutek siły Roche'a, będące zawsze, dotąd tworzące swoistą "jedność" galaktyczną i zakładamy ingerencję bezpośrednią (nawet zderzenie "czołowe") przez inną galaktykę, to powstaje nowy twór galaktyczny, w którym wszystko zaczyna się od zamtuza (burdelu), czyli po nowemu, bo prawa ruchu (choćby newtonowskie) są uniwersalne we Wszechświecie. A gwiazdy też podlegają tym prawom i nie widzę powodu, by nie reagowały na siebie (zważywszy ich masy).

>Miedzy dwiema gwiazdami da się umieścić pewnie z miliard lub więcej gwiazd (w szeregu).

Śmiałe stwierdzenie. Może między dwiema znajdującymi się na przeciwległych krańcach galaktyki?

>Miedzy dwiema bliskimi galaktykami często raptem zaledwie kilkanaście podobnych galaktyk.

Może te "małe" galaktyki są efektem już przeszłych kataklizmów zderzeń? Są "odpadem" po jakimś kataklizmie? No może nie wszystkie.

>Dlatego
>ich przypadkowe dryfowania w kosmosie muszą często doprowadzać do kolizji. Rachunek
>prawdopodobieństwa się kłania.
>Oczywiście dywagacje o naszej tak odległej przyszłości - z konieczności już nie na Ziemi (i badania
>kosmosu) są zdaniem księży zbędne bo Biblia każe nam spodziewać się końca świata na Ziemi.

Nie powołuj tu w sprawach tak ważnych, opinii części zwyrodniałej umysłowo ludzkości.

>Generalnie oczywiście niewierzący w boga księża (nierzadko homoseksualni pedofile) żyjący cynicznie
>z oszukiwania ludzi bajkami o Jahwe i Jezusie zdecydowanie wolą transfer publicznych pieniędzy na
>remonty świątyń, a przy okazji ich zaplecza lokalowego niż na badania kosmosu.

To zrozumiałe. A kto lubi konkurencję? Konkurencję wszelkimi sposobami się usuwa, nawet stosując niedozwolone chwyty (co zresztą w wypadku "uczonych" kościoła nie jest zaskoczeniem zważywszy jego głęboko zdemoralizowaną istotę istnienia). Ty mówisz o przyszłości dla ludzkości nieznanej (bo nas i nie tylko nas ale całe życie na Ziemi może unicestwić planetoidka o średnicy tylko 200 km). Będzie wtedy koniec wszystkiego. Więc oni bardziej są pragmatyczni. Póki co, to mościć sobie syte i spokojne życie nieroba, mając tylko na celu utrzymywać istniejący stan posiadania (także nad umysłami).


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Back to the list of plots działu Nauka 
To write in this plot, you have to sign in


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)