The RationalistSkip to content
Koledzy a wykluczenie spoleczne

This plot has expired

Sections of Forum » Bazgroły
Date of addingAuthorTitle
29-07-2019 20:46Racionalist (-10 points)Koledzy a wykluczenie spoleczne
Witam, moj problem nie jest czesty dla ludzi w moim wieku. Na wykluczenie spoleczne na pewno skarza sie starzy ludzie ale nie ktos w wieku 20-30 lat. Takze nie ma o nim ksiazek.

Zaczelo sie niewinnie w 2010 roku gdy zaczalem miec problemy natury psychicznej w zwiazku z przyjmowanymi narkotykami oraz towarzystwem (spoza dzielnicy) z jakim sie obracalem. Ludzie z ktorymi uwczesnie sie zadawalem bardzo wjezdzali mi na psychike. Zmniejszylo sie moje poczucie wlasnej wartosci. Zaczalem odczuwac powazna depresje ktora staralem sie zaleczyc pozytywnym mysleniem z kursow nlp. Jednak to byla jedynie fasada. Koledzy (ci z dzielnicy) zauwazyli ze ciezej sie ze mna dogadac. Bylem wycofany unikalem kontaku i przestalem udzielac sie towarzysko na dzielnicy. Z biegiem czasu problem sie poglebial, po pewnym czasie znajomi przestali mnie odwiedzac a po paru miesiacach przestali w ogole po mnie pukac. Cierpialem bardzo. Tak bardzo ze zaczalem do siebie gadac bardzo zle rzeczy. Jak tylko pojawiala sie we mnie jakas inicjatywa aby isc na przod i cos zrobic, mowilem do siebie "Zamknij sie" z biegiem czasu zamknij sie zamienilo sie w "Zabij sie". I tak pojawily sie moje mysli samobojcze. Emocje zniknely a ludzie w ktorych uwczesnie wierzylem po prostu mnie unikali. Jak to wygladalo? Otoz pojawilo sie pare rzeczy ze zaczalem zauwazac jak niektorzy z nich przestali traktowac mnie z szacu kiem. I to byly male rzeczy. Jak np. Chowanie komurki gdy komus cos pokazywali i chcialem to zobaczec. Czy ignorowanie mnie gdy cos mowilem. To bardzo bolalo. Chcialem cos powiedziec a oni po prostu mowili dalej to o czym wczesniej rozmawiali z kims innym. Czulem sie jak powietrze. A im bardziej bylem ignorowany tym bardziej chcialem komus zajebac aby zwrocil na mnie uwage ale wiem ze to by spowodowalo wiecej klopotow. Aktualnie wiem, rozmawiajac z obcymi osobami ze ludzie ktorzy traktuja mnie z szacunkiem ze mowie z sensem. Ale jest to zycie bez emocji. To trudne jest dla mnie to co teraz pisze ciezko mi to poskladac po koleji w jedna calosc. Ale wiem ze mozna traktowac mnie jak normalnego. Ale ci ludzie, ci co znaja mnie najlepiej maja juz wyr9biona opinie. Wielokrotkie spotkalem sie z sytulacja w ktorej zostaly mi zamkniete drzwi przed nosem i kazano wypierdalac. Sytulacja aktualnie sie troche wyrownala. Jakos mnie toleruja. Ale . Wyjechac tez nie moge bo mnie nie stac a musE napisac najpierw ksiazke, ktora zaczalem ostatnio pisac aby troche zarobic. Wtedy moze bedzie mnie stac aby sie stad wyprowadzic. Do normalniej pracy sie nie nadaje, od 10 lat jestem w rozsypce. Gdyz tyle ta sytuacja sie ciagnie. Juz zdarzylem kupic remingota 44 cale (replika wiec legalna) odprzodowego ladowania, jednak nigdy nie mialem odwagi pociagnac spustu. A ilekroc zostalem zwyzywany i kazano mi spierdalac siegalem i przykladalem se go do skroni majac nadzieje ze wypali bez zalozonego kapiszona. Taka moja historia.
Author can remove replies violating regulations or out of topic.

chętnie racjonalistka (28998 points)

Obstawiam, że za rzadko się kąpiesz.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.
Wenancjusz (16441 points)
>Witam, moj problem nie jest czesty dla ludzi w moim wieku. Na wykluczenie spoleczne na pewno skarza
>sie starzy ludzie ale nie ktos w wieku 20-30 lat. Takze nie ma o nim ksiazek.
>Zaczelo sie niewinnie w 2010 roku gdy zaczalem miec problemy natury psychicznej w zwiazku z
>przyjmowanymi narkotykami oraz towarzystwem (spoza dzielnicy) z jakim sie obracalem. Ludzie z
>ktorymi uwczesnie sie zadawalem bardzo wjezdzali mi na psychike. Zmniejszylo sie moje poczucie
>wlasnej wartosci. Zaczalem odczuwac powazna depresje ktora staralem sie zaleczyc pozytywnym
>mysleniem z kursow nlp. Jednak to byla jedynie fasada. Koledzy (ci z dzielnicy) zauwazyli ze ciezej
>sie ze mna dogadac. Bylem wycofany unikalem kontaku i przestalem udzielac sie towarzysko na
>dzielnicy. Z biegiem czasu problem sie poglebial, po pewnym czasie znajomi przestali mnie odwiedzac
>a po paru miesiacach przestali w ogole po mnie pukac. Cierpialem bardzo. Tak bardzo ze zaczalem do
>siebie gadac bardzo zle rzeczy. Jak tylko pojawiala sie we mnie jakas inicjatywa aby isc na przod i
>cos zrobic, mowilem do siebie "Zamknij sie" z biegiem czasu zamknij sie zamienilo sie w "Zabij sie".
>I tak pojawily sie moje mysli samobojcze. Emocje zniknely a ludzie w ktorych uwczesnie wierzylem po
>prostu mnie unikali. Jak to wygladalo? Otoz pojawilo sie pare rzeczy ze zaczalem zauwazac jak
>niektorzy z nich przestali traktowac mnie z szacu kiem. I to byly male rzeczy. Jak np. Chowanie
>komurki gdy komus cos pokazywali i chcialem to zobaczec. Czy ignorowanie mnie gdy cos mowilem. To
>bardzo bolalo. Chcialem cos powiedziec a oni po prostu mowili dalej to o czym wczesniej rozmawiali z
>kims innym. Czulem sie jak powietrze. A im bardziej bylem ignorowany tym bardziej chcialem komus
>zajebac aby zwrocil na mnie uwage ale wiem ze to by spowodowalo wiecej klopotow. Aktualnie wiem,
>rozmawiajac z obcymi osobami ze ludzie ktorzy traktuja mnie z szacunkiem ze mowie z sensem. Ale jest
>to zycie bez emocji. To trudne jest dla mnie to co teraz pisze ciezko mi to poskladac po koleji w
>jedna calosc. Ale wiem ze mozna traktowac mnie jak normalnego. Ale ci ludzie, ci co znaja mnie
>najlepiej maja juz wyr9biona opinie. Wielokrotkie spotkalem sie z sytulacja w ktorej zostaly mi
>zamkniete drzwi przed nosem i kazano wypierdalac. Sytulacja aktualnie sie troche wyrownala. Jakos
>mnie toleruja. Ale . Wyjechac tez nie moge bo mnie nie stac a musE napisac najpierw ksiazke, ktora
>zaczalem ostatnio pisac aby troche zarobic. Wtedy moze bedzie mnie stac aby sie stad wyprowadzic. Do
>normalniej pracy sie nie nadaje, od 10 lat jestem w rozsypce. Gdyz tyle ta sytuacja sie ciagnie. Juz
>zdarzylem kupic remingota 44 cale (replika wiec legalna) odprzodowego ladowania, jednak nigdy nie
>mialem odwagi pociagnac spustu. A ilekroc zostalem zwyzywany i kazano mi spierdalac siegalem i
>przykladalem se go do skroni majac nadzieje ze wypali bez zalozonego kapiszona. Taka moja historia.
Poinformowałeś i dobra. Teraz odpowiedz czego oczekujesz na tym forum?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Back to the list of plots działu Bazgroły 
To write in this plot, you have to sign in


 


[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)