-Adolfie?! -Tak! No tak juz mnie nazwano... chyba wiedzieli, czego oczekuja... -Z tego g_wna sie juz nigdy nie wyskrobiesz... -No racja, wola ludu... -Czemu jestes taki smutny?! -W³asnie umieram z g³odu... Mowili, ze ubogim nalezy pomagac... -Ale to sie nie sprawdzi³o?! -No nie sprawdzi³o sie... -Co Cie jeszcze boli?! -A wiesz... zdrowie, zdrowie... Nie mam zdrowia... -Lekarze obiecywali zdrowie, ale juz gorzej sie na nic zawiesc nie mog³em... -Wyrzadzili Ci jakas krzywde?! -No "troszke"... Takie tylko malutkie "piek³o na ziemi"... -Od tamtego czasu nic juz nie jest takie samo?! -Skad wiesz?! Bingo! -Tylko troszke zaszkodzili... -I co, nie chca Ci tego nawet zrekompensowac?! -No nie chca, bronia sie rekami i nogami... -No ale... pieniadze?! Jakie pieniase?! Po co komu pieniase?! -Tez nie wiem, moze po to, zeby z g³odu nie zdechnac i mieszkac w przyzwoitych warunkach. Chociaz tyle. -Uwazasz sie za poszkodowanego?! -A gdzie tam! Zosta³em tylko okradziony ze wszystkiego co mozna by³o rozkrasc... -Chcia³bym sie troche cieszyc zyciem, ale nie moge... -To stad ta "nuklearna zag³ada ludzkosci"?! -Bingo! No bo niby co mam wiecej do stracenia?! -Dlaczego mia³bym sam odchodzic z tego swiata? Odejdzmy wszyscy razem "po rowno"... -Bo niby nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie?! -Skad wiesz?! Nie ma, Temida slepa... -Hmm...
-Adolfie, czemu jestes taki pod³y?! -No tak juz jest. Te kreatury, ktore z zewnatrz przypominaja ludzi to wcale nie ludzie. To zwykle drapiezne zwierzeta, pijawki, sepy, hieny. Tylko czekaja by cie wykorzystac, obrabowac, wyssac, przy tym nie liczac sie z konsekwencjami. -To tylko zewnatrzna pow³oka, w srodku kazdy jest zwierzeciem... -Nie kazdy!
-Adolfie?! Czy to zrobiles cokolwiek dobrego dla tego swiata?! -Tak, chyba tak... -Zmieniles rzeczywistosc na lepsza?! -No na to wyglada... -Ale ze co... jakis pa³ac?! -No wlasnie ten pa³ac! -I co, uda³o sie zrealizowac pomys³?! -Uda³o, uda³o, wielkie dofinansowanie, sprawy ida bardzo dobrze! -Ale co, zosta³es sam i bez niczego po tym wszystkim?! -No widzisz, taka sprawiedliwosc, taka wdziecznosc, ze teraz umieram dos³ownie z g³odu i pewnie nied³ugo zakoncze ten marny zywot... |