W rozpalającym się coraz mocniej konflikcie religijnym wokół polityki demograficznej rządu Filipin, przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Filipin (CBCP) orzekł w czwartek, że prezydent Benigno Aquino III (który sam z wyboru jest bezdzietnym kawalerem), może zostać ekskomunikowany, czyli wyrzucony karnie z Kościoła katolickiego, jeśli będzie się angażował w promocję środków antykoncepcyjnych dla filipińskich par. Wysoki przyrost naturalny, należący do najwyższych w Azji Południowo-Wschodniej, jest problemem społecznym Filipin. Promowanie antykoncepcji jest jedną z form walki z ubóstwem i ulicami pełnymi bezdomnych matek. Władze wprowadzają program przygotowany przez Amerykańską Agencję ds. Rozwoju Międzynarodowego. Filipiny podpisały z USA porozumienie finansowe, dzięki któremu filipińska administracja zostanie wsparta kwotą 434 mln dolarów na rzecz walki z ubóstwem. W ramach akcji rząd zamierza zapewnić środki antykoncepcyjne dla najuboższych par. Zainicjowana została ponadto kampania społeczna, bilbordy głoszą takie hasła jak „Żadna kobieta nie powinna umierać dając życie". Kościół oczywiście nie dostrzega w status quo niczego złego, gdyż biedni Filipińczycy również, a nawet tym bardziej, są gorliwymi katolikami. Program rządowy jest atakowany jako „zamach na rodzinę". Biskup Angel Lagdameo stwierdził, że stoi za nim: „atrakcyjnie sformułowana, zwodnicza terminologia". Odwróceniem grzesznych skutków propagandy antykoncepcyjnej rządu ma być kampania May They Be One Bible — prowadzona do spółki przez kościoły protestanckie i katolickie, zmierzająca do rozdystrybuowania 5 milionów sztuk Biblii wśród biednych filipińskich rodzin.
Zaangażowanie Kościoła przeciw Karcie Zdrowia Reprodukcyjnego, która przewiduje m.in. dystrybucję środków antykoncepcyjnych i promocję sztucznych środków kontroli urodzin, wywołało silny ruch laicyzacyjny w tradycyjnie katolickim społeczeństwie filipińskim i nastawienie antyklerykalne nie tylko niekatolików, ale i szerokich rzesz liberalnie myślących katolików. Prezydent w odpowiedzi biskupom oświadczył, że pomimo groźby ekskomuniki nie zmierza zmieniać swojej polityki w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, gdyż kieruje się własnym sumieniem a nie poradami biskupów. Pojawiają się coraz mocniejsze głosy za wprowadzeniem konsekwentnego rozdziału Kościoła i państwa, aby powstrzymać Kościół katolicki przed forsowaniem szkodliwych społecznie nauk etycznych. Jednym z największych autorytetów prawniczych jest na Filipinach jezuita Joaquin Bernas, współautor filipińskiej konstytucji z 1987 r. Stwierdził on, że koncepcja rozdziału Kościoła i państwa jako koncepcja polityczna, skierowana jest do państwa raczej niż do Kościoła. Oznacza ona, według niego, że państwo powinno kierować się zasadą nie wspierania żadnej religii i powinno utrzymywać „życzliwą neutralność". Środki publiczne nie powinny być zatem wydatkowane na budowanie kościołów lub meczetów ani inne formy wspierania jakiejkolwiek religii. Nie oznacza ona jednak, że Kościół czy jakakolwiek osoba religijna nie będzie formułowała publicznie swoich opinii, które dotyczą religii lub moralności. Osobiście jednak jezuita pozostaje zwolennikiem trzymania się przez Kościół kwestii ściśle religijnych i nie wtrącania się w rozgrywki polityczne. Debata publiczna na temat Karty Praw Reprodukcyjnych jest uważana na Filipinach za przejaw szerszej „wojny kulturowej". Kościół katolicki coraz szerzej zbiera efekty swojej twardej polityki społecznej. Miejmy nadzieję, że władze filipińskie nie ugną się przed naciskami Kościoła, że uda się na Filipinach wprowadzić konsekwentny i praktyczny rozdział Kościoła i państwa, polegający na realizowaniu przez państwo polityki dyktowanej wymogami społecznymi i koniecznością rozwiązywania problemów społecznych, nawet jeśli są one sprzeczne ze wskazaniami tego czy innego kościoła. Zgadzam się oczywiście z tym, że Kościół może we właściwych sobie środkach formułować swoje postulaty. Może ekskomunikować za wprowadzanie prawa do aborcji lub darmowej antykoncepcji, gdyż jego nauczanie jest z tym sprzeczne. Katolicy nie powinni wymagać od Kościoła tego, aby zmieniał swoje nauczanie czy zasady moralne, tylko dlatego, że chcą mieć gdzie zawierać małżeństwa czy żegnać zmarłych. Nie można udawać, że zasady katolickie są dobre zawsze i wszędzie, tylko biskupi niegramotni i opóźnieni w reformowaniu zasad wiary. Jeśli po wielu bojach przepchnie się jedną zmianę pożyteczną społecznie w Kościele, to za rogiem pojawi się kolejna — taka jest bowiem natura tej konserwatywnej organizacji. Trzeba sprawę postawić jasno: moralność „boska" Kościoła jest sprzeczna z interesami współczesnych społeczeństw, i to nie tylko rozwiniętych zachodnich, ale i nierozwiniętych i rozwijających się. Bóg albo społeczeństwo. Interesy boskie albo ludzkie. Czytaj więcej: Aquino faces threat of excommunication | |
Original.. (http://therationalist.eu.org/kk.php/s,641) (Last change: 01-10-2010) |