Cite:W komunikacji politycznej obraz zwykle wygrywa z kontekstem. -------------------------- Też uważam, że w komunikacji politycznej obraz rzeczywiście często wygrywa z kontekstem, ponieważ przemawia do emocji szybciej niż argumenty do rozumu. Politycy i ich sztaby doskonale wiedzą, że łatwiej sprzedać emocję niż skomplikowane wyjaśnienia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy obraz przestaje ilustrować rzeczywistość, a zaczyna ją zastępować. Wówczas prawda przegrywa z atrakcyjną narracją, a manipulacja może wyglądać jak oczywisty fakt. Odbiorca często widzi to, co chce zobaczyć, a niekoniecznie to, co rzeczywiście przedstawia obraz.
Dlatego warto pytać nie tylko o to, co pokazano, ale również o to, czego nie pokazano i dlaczego tego nie pokazano.
Skąd inąd, wątek ten ma ciekawe odniesienie do filozofii Kanta, w ujęciu której problem polega na tym, że człowiek nie powinien być biernym odbiorcą bodźców, lecz samodzielnym podmiotem poznającym.
Kant podkreślał znaczenie rozumu i zdolności do krytycznej oceny tego, co dociera do naszej świadomości. Obraz polityczny oddziałuje przede wszystkim na zmysły i emocje, ale samo wrażenie zmysłowe nie jest jeszcze wiedzą o rzeczywistości.
Człowiek, który przyjmuje obraz bez refleksji nad jego znaczeniem, kontekstem i intencją autora, rezygnuje z samodzielnego sądzenia.
To właśnie tutaj pojawia się problem niedojrzałości intelektualnej, o której Kant pisał. Jego słynne wezwanie: "Sapere aude!" - "miej odwagę posługiwać się własnym rozumem"można odczytać jako szczególnie aktualne ostrzeżenie przed polityczną manipulacją obrazem.
Wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się bezrefleksyjne przyjmowanie cudzych narracji, a zaczyna samodzielne myślenie.I chyba właśnie to jest najbardziej aktualna lekcja Kanta dla współczesnej komunikacji politycznej: nie wystarczy patrzeć - trzeba jeszcze umieć myśleć o tym, co się widzi. .
S pozdravem, Cienki Lolek
A poszczęści mnie Bóg z tym Kawalerem sławę mołojecką odzyskać, tak i Waćpana jeszcze potem na szabelki poproszę.
|