The RationalistSkip to content


We have registered
166.485.784 visits
There are 7332 articles   written by 1064 authors. They could occupy 28943 A4 pages

Search in sites:

Advanced search..

The latest sites..
Digests archive....

 How do you like that?
This rocks!
Well done
I don't mind
This sucks
  

Casted 2966 votes.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
 Religions and sects » Sects and cults

Wielka ustawka [1]
Author of this text:

Olimpijczycy — bogowie sportu, nawiązujący do greckiej mitologii, tworzą swoisty krąg (subkulturę?), stosujący charakterystyczne zasady, rytuały i nomenklaturę. Nazywany jest on półoficjalnie Rodziną Olimpijską. Grupę sportowców użyczających swej popularności w kampanii wyborczej 1989 przedstawiano jako „rodzinę sportową" Aleksandra Kwaśniewskiego. Po śmierci szefa PKOlu, Piotra Nurowskiego, który zginął w katastrofie rządowego Tupolewa, lecąc do Katynia, by „złożyć wieniec od Polskiej Rodziny Olimpijskiej", pojawiły się takie nagłówki: Marian Woronin: płacze cała Rodzina Olimpijska (TVP Sport), Rodzina olimpijska straciła Ojca (Przegląd Sportowy).

Dostać się do Rodziny nie jest łatwo, i nie chodzi tutaj o kwestie wyłącznie sportowe. Przykładem usiłowania polskich tancerzy sportowych, zrzeszonych w najpoważniejszej mierze w Polskim Towarzystwie Tanecznym. Częścią Rodziny był natomiast Polski Związek Tańca Sportowego, który był organizacją bezwładną, nie biorącą realnie udziału w konkursach polskich i międzynarodowych. W piśmie do ministra Tomasza Lipca, PTT zwracało się o pomoc w wykluczeniu „fasadowej organizacji sportowej", lecz nie zostało to uwieńczone sukcesem. Dopiero w marcu 2012 Wprost doniósł: „Polska rodzina olimpijska powiększyła się". PKOl przyjął wówczas do Rodziny: Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz Polskie Towarzystwo Taneczne.

Polska Rodzina Olimpijska jest częścią Rodziny o zasięgu międzynarodowym. W czasie Letnich Igrzysk Olimpijskich 2012 w Londynie, owa Rodzina stała się obiektem krytyki, kiedy okazało się, że w czasie zawodów tysiące miejsc świeciło pustkami, choć jednocześnie tysiące „zwykłych" fanów sportu nie było w stanie kupić biletów. Wskazywano, że wolne miejsca należały do członków Rodziny, którzy nie byli w stanie znaleźć czasu na udział ze względu na swój napięty grafik. Mihir Bose, czołowy brytyjski dziennikarz sportowy, autor The Spirit of the Game: How Sport Made the Modern World, pisał:

"To nie jest zwykła rodzina. To Rodzina Olimpijska, najniezwyklejsza rodzina na ziemi. Na jej czele stoją członkowie MKOl. Rodzina rozciąga się jednak znacznie dalej. Tworzą ją oficjele z 205 narodów olimpijskich..., a także ludzie prowadzący międzynarodowe federacje… Brutalna prawda polega na tym, ze to Rodzina Olimpijska jest gospodarzem londyńskich rozgrywek. Nie my, Brytyjczycy, choć wydaliśmy blisko 10 mld funtów, by mogły się odbyć...

W ramach Rodziny istnieją oczywiście ścisłe podziały. Członkowie MKOlu decydują, które miasto będzie gospodarzem igrzysk. Każda międzynarodowa federacja decyduje o zasadach rządzących daną dyscypliną sportową. Rodzina Olimpijska rozwinęła całkiem wygodne relacje wuj-bratanek, aby to dostrzec warto przyjrzeć się ceremonii wręczenia medali. Wręcza je członek MKOlu, natomiast kwiaty wręcza członek federacji. W Rodzinie obowiązują zatem mocne zasady i bratanek nigdy nie wkracza na terytorium wuja. W czasie igrzysk nie tylko sport zaprząta głowy członków Rodziny. Londyn jest obecnie centrum bezwzględnej walki. Przedstawiciele dziewięciu miast z całego świata starają się obecnie pozyskiwać przychylność członków Rodziny, w ich wysiłkach na rzecz praw do organizacji igrzysk w 2020 oraz igrzysk młodzieżowych w 2018… Oznacza to mnóstwo spotkań w hotelach całego Londynu. Biorąc to pod uwagę, czy możemy winić członka Rodziny, że zapomni, iż posiada bilet na występ Rebeki Adlington?"

W 1998 jeden z członków Rodziny, Szwajcar Marc Hodler, „zdradził" kilka sekretów rodzinnych związanych z zakupem praw do zimowych igrzysk 2002. Poleciało wówczas nieco głów, lecz nie zapobiegło to ponownym problemom na tym tle.

Polacy zdobywają medale w wielu dziedzinach olimpijskich. Najpopularniejszym sportem jest jednak w Polsce piłka nożna, czyli dyscyplina w której nie zdobywamy medali. Mogłoby to wydać się komuś nieco dziwne. Nie można jednak do sportu przykładać kategorii racjonalnych. Sport to inscenizacja zawodów i jedna z ważniejszych żądz i sprężyn „ludu".

Marek Czarkowski na łamach Przeglądu zauważył: „Piłka nożna nie jest sportem. Piłka nożna jest religią mającą więcej wyznawców niż chrześcijaństwo. I papieża w osobie urzędującego przy FIFA-Strasse 20 w Zurychu Szwajcara Seppa Blattera". Interesujące, że słowa te ukazały się w tygodniku na czele którego stoi były prezes PZPN.

Desakralizacja piłki zaczęła się od sławetnej „niedzieli cudów" — 20 czerwca 1993 roku. Po wbiciu 6 goli Wiśle Kraków, klub Legia Warszawa ogłoszony został mistrzem Polski. Wicemistrzem zostaje ŁKS Łódź — po wbiciu tego samego dnia Olimpii Poznań 7 goli. Wściekli kibice byli jednak przekonani, że mecze zostały kupione, więc już następnego dnia zebrali się działacze piłkarscy, by radzić, co począć. Uradzili, by odebrać tytuły i ukarać wszystkie cztery kluby karami po 500 mln st.zł. Wkrótce jednak władze sportowe zmieniły decyzję. Wyborcza pokpiwała: „Cud nad Wisłą zdarzył się w niedzielę 20 czerwca. Dwa dni temu PZPN uznał, że cudu nie było i nie odebrał Legii tytułu". Stawiała nadto pytania: „Ile można wziąć za sześć straconych bramek? Ile kosztuje obrońca, który nie przeszkadza napastnikowi, a ile bramkarz uciekający przed piłką jak zając?" dodając jednak: „Nikogo za rękę nie złapano, ale kibice mają przecież oczy. Mecz w Krakowie, Wisła Kraków — Legia (0:6), uznano za farsę". Były to początki, kiedy zaczęło się mówić o korupcji w polskim sporcie.

Na lipcowym zjeździe zarząd PZPN został przyciśnięty, więc powołano specjalną komisję do zbadania sprawy. Pełnomocnik Legii, mecenas Ryszard Parulski, przekonał komisję, by ogłosiła niewinność warszawskiego klubu. Kiedy ta przedstawiła swoje konkluzje zjazdowi, głos zabrał wiceprezes Ryszard Kulesza, mówiąc, że tę farsę widziała przecież cała Polska. Parulski odparował, że przecież nie cała, bo było tylko 8 tys. widzów a transmisji nie prowadzono.

W 10. rocznicę tragicznych dla Legii wydarzeń na łamach „Naszej Legii" mecenas opowiadał o swej batalii: "Nazwałem ich wówczas pospólstwem… Kim wy jesteście? — mówiłem. Gdy przebywałem z komisją, wyszedł jeden z tych z pogranicza upośledzenia umysłowego i powiedział, że jeżeli Parulski ośmielił się bronić Legię, to on proponuję odebrać mu Glorię Victis. Czy to już nie wariat? Bo co ma piernik do wiatraka?"

W wyniku stwierdzenia „niesportowej postawy" Legii, PZPN odwołał tamtego roku rozgrywki o Superpuchar Polski Gloria Victis, co mocno uderzało w fundację Parulskiego. Jak widać, trzeba być ciężkim wariatem, by wiązać taki piernik, z takim wiatrakiem...

10 lipca zjazd przegłosował odebranie tytułów, później także Legia i ŁKS nie zostały dopuszczone do europucharów. Po latach Zbigniew Boniek charakterystycznie bronił Legii mówiąc, że generalnie „mecze wtedy były nieczyste" (Nasza Legia, 25 lipca 2001). Być może więc Legia całkiem słusznie czuła się niesprawiedliwie potraktowaną. Skąd mogli przewidzieć, że kibice nie zdzierżą kanonady finałowych bramek. Boniek zauważył też, że potępiająca mowa Ryszarda Kuleszy nie wyszła mu na dobre: „Uważam, że dziś by tak nie wystąpił, ponieważ w życiu mu to specjalnie nie pomogło".

Jednak Kulesza był w PZPNie typem człowieka z zasadami, które nie tylko po 1993, ale i po 1980 kosztowały go karierę: kiedy w 1980 w dniu wylotu na mecz z Maltą, zastępca bramkarza Józef Młynarczyk, przybył na lotnisko „nawalony", Kulesza, który był wówczas selekcjonerem reprezentacji narodowej, orzekł, że pijany bramkarz jest mu niepotrzebny, więc zostanie w kraju. Decyzji tej sprzeciwili się wówczas Boniek, Żmuda i Terlecki. Efektem tej „Afery na Okęciu" była dymisja Kuleszy przez PZPN. (Ryszard Kulesza — człowiek z innej bajki)

Jego rola w wydarzeniach po „niedzieli cudów" kosztowała go więcej. W 2007 trafił do domu wariatów w Tworkach, umarł w 2008 w przytułku — w nędzy i osamotnieniu. www.legia.com.pl/pl/19104,Ryszard_Kulesza_umiera_w_przytulku.html

Nic dziwnego, że nie łatwo było o naśladowców. Mecenas Legii przez kolejne dziesięć lat toczył bój o uznanie „naturalnych przyczyn wydarzeń" z pamiętnej „niedzieli cudów". Wydobył od prokuratury pismo, że w świetle prawa karnego nie dopatrzyła się ona przestępstwa korupcji, którym począł epatować przed PZPN, ogłaszając ich decyzję jako „nieważną", zaś ich postawę — „zgrozą prawną". Mecenas nie rozumiał lub nie przyjmował do wiadomości, że statut związku piłkarskiego to nie jest to samo co kodeks karny, a sankcje sportowe — nie są kopią sankcji karnoprawnych. Sankcja PZPN nie była za łapówkę, lecz za brak odpowiedniego zaangażowania drużyn, które może skutkować odebraniem punktów. PZPN nie biegł z tą sprawą do prokuratury nie dlatego, że chciał sprawę załatwić pokątnie, lecz dlatego, że ówczesne prawo karne penalizowało korupcję związaną z funkcjonariuszem publicznym, a jak dogaduje się drużyna z drużyną, to nie jest im do szczęścia potrzebny żaden funkcjonariusz publiczny.

Realne ściganie korupcji w piłce stało się możliwe dopiero po 1 lipca 2003, kiedy do kodeksu karnego dodano przestępstwa tzw. przekupstwa sportowego. Dopiero wówczas udowodniono, że igrzyska dla ludu niekoniecznie muszą być sportem, bo równie dobrze mogą być inscenizacją. W maju 2005 aresztowano Mariana Duszę, który w 1993 sędziował „cudowny" mecz Legii z Wisłą. Wpadł, bo przyjął kontrolowaną łapówkę. Było to jedno z pierwszych aresztowań w obławie policyjnej na mafię sportową kierowaną przez „Fryzjera". Chwilę przed tym, jak rozpoczęła się seria aresztowań wśród sędziów i innych działaczy sportowych, prezes PZPN, który sędziował drugi mecz „niedzieli cudów", zapałał świętym oburzeniem: „Wśród dziesięciu tysięcy arbitrów niestety znalazła się jedna tzw. czarna owca". Kolejne miesiące pokazały, że ustawki kibiców to pikuś przy ustawkach wśród zawodników i „działaczy".

Afera korupcyjna w polskiej piłce przyniosła oskarżenia prokuratorskie wobec ponad 600 działaczy piłkarskich. Czy wpłynęło to na popularność piłki? Od tego czasu obroty zakładów bukmacherskich dynamicznie wzrastają.

Inscenizacja futbolowa zmienia swój charakter. Koniec z amatorstwem, czas na profesjonalizm.

Nowoczesna ustawka nie polega już na przekazaniu grubej koperty między Gienkiem i Józkiem z przeciwnych drużyn. Axel Springer poucza: Podejrzewamy ustawkę? Szukamy w przepływach zakładów bukmacherskich. sport.fakt.pl/Wielki-przekret-w-Lidze-Mistrzow-Trudno-uwierzyc-ze-Olympique-Lyon-wygral-z-Dinamem-Zagrzem-uczciwie-az-7-1,artykuly,139355,1.html


1 2 Dalej..
 See comments (5)..   


« Sects and cults   (Published: 14-11-2013 Last change: 08-08-2014)

 Send text to e-mail address..     
Print-out version..    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Private site

 Number of texts in service: 946  Show other texts of this author
 Number of translations: 4  Show translations of this author
 Newest author's article: Polskie geny
All rights reserved. Copyrights belongs to author and/or Racjonalista.pl portal. No part of the content may be copied, reproducted nor use in any form without copyright holder's consent. Any breach of these rights is subject to Polish and international law.
page 9422 
   Want more? Sign up for free!
[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)