The RationalistSkip to content


We have registered
163.282.411 visits
There are 7324 articles   written by 1064 authors. They could occupy 28895 A4 pages

Search in sites:

Advanced search..

The latest sites..
Digests archive....

 How do you like that?
This rocks!
Well done
I don't mind
This sucks
  

Casted 2966 votes.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
 Society »

Dom zły, alkohol zgubny, film znakomity
Author of this text:

Noc na pustkowiu, jesienna ulewa, błoto po pachy, wieje grozą… Nic dziwnego, że przybysz z obcych stron z ulgą puka do jedynego domu w okolicy, na jaki udaje mu się trafić. I, a jakże, gość w dom, Bóg w dom! Gospodarze, małżeństwo w średnim wieku, przyjmują zbłąkanego z polską gościnnością, wjeżdża domowy rosół na rozgrzewkę a zaraz za nim bimber pędzony na grochu z domowej produkcji na pogłębienie znajomości. Zabawa przemienia się w pijaństwo przemienia się w pijackie mrzonki przemienia się w awanturę przemienia się w zbrodnię.

To jeden wątek filmu, w drugim mamy już czwartą zimę od tamtych wydarzeń, dom wypełniają ludzie, pośród nich nasz zbłąkany gość rekonstruuje wydarzenia tamtej feralnej nocy. Reszta ludzi to prokurator i milicjanci. Milicjanci, nie policjanci, bo rzecz dzieje się na początku lat 80. w schyłkowym PRL-u, za stanu wojennego. Wszyscy są mniej czy bardziej pijani z wyjątkiem jednego „porządnego" milicjanta, który nie jest pijany i dlatego sympatia widza chwyta się tego jednego, niebełkoczącego, niezataczającego się, nierzygającego, jak tonący brzytwy.

Niestety, brzytwa okazuje się zgubna i widz idzie na dno, bowiem milicjant tylko dlatego nie pije, bo ma wszyty esperal i tylko tak długo, jak długo go sobie nie wyrwie, cóż, że wraz z mięsem i krwią, ważne, że teraz może pić jak wszyscy, po równo. I cóż, że jego koleżanka po fachu, żona kolegi po fachu, prywatnie kochanka, w zaawansowanej z nim ciąży nagle zaczyna rodzić między mężem-milicjantem, kochankiem-milicjantem, resztą przedstawicieli prawa i władzy oraz podejrzanym zbrodni i wioskową babką-akuszerką.

Tak to dom, miejsce makabrycznych wydarzeń, gdzie odbywa się właśnie wódczana wizja lokalna — dochodzenie prawdy i prawdy tej zakłamywanie — staje się zarazem miejscem przyjścia na świat nowego obywatela, nowego członka społeczeństwa, nowego człowieka, nowego Polaka. Że także nowego przyszłego pijaka, to prawie pewne. Pili, piją i pić będą wszyscy.

Jeżeli w tym miejscu ktoś wrażliwy żachnie się, że przecież nie wszyscy, że to przesada, to i tak bez przesady można powiedzieć, że wódka jest główną bohaterką rodzaju żeńskiego w robotniczo-chłopskiej Polsce. Dopiero po niej idą kobiety, też chamskie, jak ich mężczyźni, też rozpite, ale ofiary, poniewierane, wykorzystywane, bite. Jak w „Domu złym", jak w złych polskich domach, gdzie alkohol, przemoc i wszelka patologia deformują życie.

Film Wojciecha Smarzowskiego chętnie jest porównywany do filmu „Fargo" braci Coen, lub do stylu Quentina Tarantino, jeśli już jednak coś z Coenów, to najbardziej pasowałaby parafraza tytułu innego ich filmu „To nie jest kraj dla trzeźwych ludzi", o czym szczegółowo i bez zaciemniania faktów pisze Krzysztof Kosiński w ogromnym dziele pt. „Historia pijaństwa w czasach PRL" (W-wa 2008). Pili wszyscy, towarzysze, mundurowi, "zwykli" obywatele, mieszkańcy bloków, PGR-ów, wsi, księża, inteligencja, artyści...

Kosiński opisuje libacje alkoholowe ludu i władzy, a Smarzowski pokazuje je w swoich obrazach, we wcześniejszym „Weselu" i teraz w „Domu złym". Alkohol przenika wszystko i wszystkich. Ludzie piją w pracy i w domu. I pod wpływem alkoholu działają. Ich przepijaczone mózgi wymyślają złe postępowania, ich przesiąknięte alkoholem dusze wyrodnieją i tępieją. To zaś przekłada się na jakość życia.

Fakt, w Polsce i na długo przed PRL-em ludzie pili i urządzali pijackie burdy, mamy takie sceny w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III" księdza Jędrzeja Kitowicza, panowie pili i produkowali wódkę, chłopi zobowiązani byli kupować z gorzelni panów. Fakt, spożycie alkoholu wzrasta i teraz, alarmujące jest, że piją coraz młodsi, sklepy i knajpy im sprzedają. Ale picie za PRL-u miało swój specyficzny charakter: "Bezalternatywność — najważniejszy, dalekosiężny rezultat centralnego planowania — skutkowała poczuciem bezsensowności oszczędzania; brakiem poczucia straty (przepijanych) pieniędzy; obojętnością na pijaństwo…" pisze Krzysztof Kosiński.

Beznadzieja tamtego picia, całkowity brak poczucia, że alkohol można pić w umiarkowanych ilościach, dla przyjemności, a nie dla upicia się, powszechność widoku pijanych ludzi, uważanie ich za zabawnych, społeczne zezwolenie na pijaństwa, doprowadzały do tragedii podobnych tej, która wydarza się w „Domu złym". Dziś być może spektrum tragedii się nieco przesunął, dziś tragedią jest, że w czasach, gdy każdy ma samochód, wielu pije i siada za kierownicą. Dziś to już nie „rozchełstany, brudny i zły" bohater filmu, właściciel „domu złego", byłby sprawcą dramatu, a w miarę schludny właściciel czterech kółek.

I, jak na zamówienie jeśli już mowa o faktach, puentę tej recenzji napisały wczorajsze wieczorne Fakty: gdyby znakomitą obsadę „Domu złego", Mariana Dziędziela, Kingę Preis, Arkadiusza Jakubika, Bartłomieja Topę, Roberta Więckiewicza… przenieść do filmu współczesnego, byliby podpitymi kierowcami pędzących po Polsce aut, a „dom zły" zamieniłby się na „drogę złą". Bo skoro nawet sam ojciec Dyrektor z ambony głosi, że „koniaczek" przed ruszeniem w drogę to nic złego przy aktualnych statystykach wypadków spowodowanych jazdą na podwójnym gazie...? Wojciech Smarzowski może już przygotowywać kolejny film o tragediach, których przyczyną jest alkohol i że to jest złe.

Wideo z zapowiedzią filmu.
Wideo z konferencji prasowej
Wideo z konferencji prasowej2


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Krzyż, Pupa i obywatel uczeń
Początki specjacji u pokrzewek czarnogłowych?

 Comment on this article..   See comments (17)..   


«    (Published: 09-12-2009 Last change: 04-03-2012)

 Send text to e-mail address..     
Print-out version..    PDF    MS Word

Elżbieta Binswanger-Stefańska
Dziennikarka i tłumaczka. W Polsce publikowała m.in. w Przekroju, Gazecie Wyborczej, Dzienniku Polskim, National Geographic i Odrze. Przez ok. 30 lat mieszkała w Zurichu, następnie w Sztokholmie, obecnie w Krakowie.

 Number of texts in service: 56  Show other texts of this author
 Number of translations: 5  Show translations of this author
 Newest author's article: Odyseja nadziei i smutku
All rights reserved. Copyrights belongs to author and/or Racjonalista.pl portal. No part of the content may be copied, reproducted nor use in any form without copyright holder's consent. Any breach of these rights is subject to Polish and international law.
page 7001 
   Want more? Sign up for free!
[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)