The RationalistSkip to content


We have registered
159.530.491 visits
There are 7309 articles   written by 1063 authors. They could occupy 28835 A4 pages

Search in sites:

Advanced search..

The latest sites..
Digests archive....

 How do you like that?
This rocks!
Well done
I don't mind
This sucks
  

Casted 2963 votes.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
 Articles and essays »

Ruch Poparcia Palikota - krytyka stowarzyszenia i próby naprawy [4]
Author of this text:

Trudno jednakże dziwić się takiemu kierunkowi działalności stowarzyszenia wobec osobowości, braku doświadczenia i predyspozycji intelektualnych, a także chęci podejmowania wyzwań przez młode kierownictwo ruchu obarczone zresztą niewdzięczną rolą pasa transmisyjnego do lidera i jego najbliższego otoczenia, które dodatkowo nie ma żadnych programowych ani instytucjonalnych gwarancji pewnego kanonu czy też ram w jakich może poruszać się wybujały woluntaryzm lidera i jest całkowicie uzależnione od jego woli we wszystkich aspektach działalności. W tej sytuacji nie mogło być mowy o dopuszczeniu do jakiejkolwiek dyskusji w ramach organizacji zarówno ze wglądu na niekompetencje osób tworzących formalne władze organizacji jak i niemożność wywarcia przez nie jakiegokolwiek wpływu na faktyczne kierownictwo , podobnie jak władze fan clubu nie mają wpływu na zachowania swojego idola.

To co jest jednak nieprzyjemne dla opuszczających z pewną ulgą stowarzyszenie - to poczucie, że musi ono ponieść oczywistą klęskę wbrew ogromnym szansom jakie miało w momencie powstawania, albowiem niezwykle rzadko atrakcyjny cechą nowości i skierowany przeciwko archaicznemu państwu nie odpowiadającemu aspiracjom setek tysięcy ludzi twór polityczny na skutek niepotrzebnych działań i niezrozumiałych zaniechań swojego lidera i wspomagających go osób — traci poparcie, a nawet zainteresowanie społeczne. Pomimo wyjątkowego wysiłku wkładanego w organizację spotkań na terenie całej Polski , bardziej niż przyzwoitej liczby występów telewizyjnych i radiowych niezależnie od przekazywanych w nich, często zupełnie oderwanych od rzeczywistości treści oraz stworzenia podporządkowanego liderowi i posłusznego mu grona wyznawców jego osoby — organizacja wyraźnie traci, niepowodzenia zdają się powodować cechy samego lidera będącego w mojej ocenie źródłem i podstawową acz nie wyłączną przyczyną takiego stanu rzeczy w chwili obecnej, nie przesądzając o przyszłości i życząc mu w końcu jak najlepiej. Negatywne cechy lidera wynikające prawdopodobnie z niezwykle wybujałego ego można ująć w triadę : wiarygodność, wizerunek, woluntaryzm. Skutkują one w stowarzyszeniu poparcia jego imienia: arogancją, agresją i apatią tak władz stowarzyszenia jak i członków praktycznie wszystkich wobec wszystkich.

Kwestia wiarygodności Palikota jako polityka budzi wątpliwości ze względu na jego wcześniejsze przekonania i działalność w obliczu dzisiejszego ochoczo demonstrowanego antyklerykalizmu co prawda bardziej nakierowanego na dokonania happeningowe obliczone na odbiór społeczny niż rzeczywistą budowę państwa neutralnego światopoglądowo. Świadczy o tym przeprowadzana ostatnio akcja będąca próbą zawieszania w miejscach publicznych symboli religijnych innych wyznań, a nie zdejmowania istniejących - niezależnie od błędnego eksponowania gwiazdy Dawida zamiast menory jako symbolu religijnego „starszych braci w wierze". Problemem jest także przywiązanie lidera ruchu do działalności w Sejmie w ramach PO, gdyż pomimo ataków na brak dokonań tej formacji nieustannie podkreśla on swoje dokonania w Komisji Przyjazne Państwo, które wszak stanowią dorobek lojalnego członka PO. Brak krytycyzmu występujący w wielu jego przedsięwzięciach jest szczególnie widoczny w wyraźnej niechęci do prowadzenia dyskusji programowych, co można wyjaśnić jedynie rzeczywistą niechęcia do przyjęcia szczegółowego programu określającego kierunki działań ruchu, a przez to identyfikującego go ideologicznie co musiałoby wiązać i samego lidera. Trudno byłoby więc wtedy określać swoje ugrupowanie raz jako liberalne (I Kongres w Warszawie), raz jako eklektyczne nie związane z żadnym kierunkiem ideowym, a ostatnio w dniu 5 marca br. w Częstochowie jako prawdziwą partię lewicową.

Wizerunek lidera oscyluje pomiędzy błaznem, a pajacem i nic nie pomoże próba Prof. C. Wodzińskiego nadania treści i znaczenia działaniom pozbawionym sensu jedynie po zapoznaniu się z intencjami polityka, intencjami które dodatkowo podlegają zmianom w zależności od sytuacji i potrzeb, a tworzenie etyki politycznej z przekazu literackiego ukochanego przez lidera Gombrowicza jest w mojej ocenie skazane na niepowodzenie. Przy całym szacunku i uznaniu dla wybitnej twórczości tego pisarza i pracy filozofa Prof. Wodzińskiego zatytułowanej „Kapłan błaznem", uważam że przekaz gombrowiczowski, cały ładunek krytyki i troski z jaką krytykę odnosi do Polski i Polaków nie daje podstawy do umocowania prób działalności Janusza Palikota w systemie jakiejkolwiek etyki.

Negatywne postrzeganie wizerunku i metod wizualnej i słownej prowokacji, happeningu, przejaskrawień stosowanych przez lidera ruchu nie byłoby problemem gdyby nie brak zdolności oddzielenia, koniecznego w takim działaniu wyczucia, czy używane stwierdzenie nie zawiera ponad standardowego ładunku negatywnego, czyli inaczej czy po prostu nie jest zwyczajnie obraźliwe co może tylko przysporzyć przeciwników, a nie zwolenników. Brak osoby lub osób w kierownictwie ruchu mogących stanowić wizerunkową przeciwwagę dla niesfornego lidera w postaci wpływowego lub tylko chociaż znanego polityka jaki podjąłby się współpracy z liderem i dołączył do ruchu, na co liczyło zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami wielu sympatyków, zdecydowanie poprawiłby odbiór inicjatywy, jednakże oczekiwania na taki rozwój wypadków nie ziściły się czy to z powodu osobowości czy nieokreśloności programowej czy może z innych względów. Jak by nie było wygląda na to, że innego wizerunku nie będzie, lider wszystkie wysiłki koncentruje na utrwaleniu w społeczeństwie dotychczasowego wizerunku medialnego nawet biorąc udział lidera w programach telewizyjnych w których poruszane są rzeczywiście istotne merytoryczne kwestie upraszcza przekazywane treści do granic śmieszności kierując się do najmniej wymagającego odbiorcy.

Woluntaryzm zewnętrzny, brak przywiązania do wartości i poglądów wartości te reprezentujących świadczy w mojej ocenie o faktycznej bezideowości lidera ruchu poparcia. Wyrazy instrumentalnego traktowania współpracujących czy współdziałających z nim osób, organizacji czy jakichkolwiek innych podmiotów stanowią przejaw rozumienia przez niego polityki jako festiwalu pragmatyzmu w realizacji dowolnie przyjętych własnych celów, braku hamulców w wyborze metod, ale i odporności na krytykę , panowania nad sobą i chęci bezwzględnego podporządkowania sobie wszystkich innych. Te w sumie negatywne cechy odzwierciedla sposób pośredniego kierowania stworzonym stowarzyszeniem, bezwzględne wykorzystywanie co bardziej naiwnych sympatyków, manipulowanie tj. podawanie nieprawdziwych informacji lub odcinanie od informacji w sumie praktykowanie na dużą skalę zwodzenia, a w wypadku odporności na manipulację skłaniania do odejścia lub usuwanie niewygodnych z jakichkolwiek przyczyn osób. Woluntaryzm wewnętrzny w organizacji SRPP został zinstytucjonalizowany poprzez związanie członków przedziwnym kodeksem etycznym wypaczającym znaczenie użytych w nim pojęć, który jednocześnie nie obowiązuje samego Prezesa Honorowego stojącego ponad rygorami przewidzianymi dla zwykłego członka i realizującego sobie tylko znane cele.

Utrzymywaniu i utrwalaniu woluntaryzmu służyć ma prawdopodobnie wypaczanie i przeinaczanie utrwalonych w języku polskim znaczeń takich pojęć jak uczciwość, przyjaźń, dynamizm czy bezpośredniość jakie według objawionego członkom stowarzyszenia Kodeksu Etycznego Członków Stowarzyszenia RPP powinny ich cechować. Na wstępie autor odwołuje się do „znanych, niezmiennych i przestrzeganych od stuleci już przez naszych przodków" norm i wartości jakie mają „efektywnie wspierać realizację postawionych przed nami zadań oraz systematycznie i konsekwentnie budować jak najlepsze relacje ze społeczeństwem" nadając im jednak niecodzienne, nowe znaczenie które zapewne wprowadziłoby w osłupienie wszystkich przodków.

Według regulacji kodeksowej człowiek uczciwy to gotowy dzielić się wiedzą i doświadczeniem, działać profesjonalnie, etycznie i zawsze dotrzymywać słowa, a nie być po staremu prawy, rzetelny i sumienny. Przyjazny człowiek stowarzyszenia to człowiek szanujący poglądy innych ludzi, podchodzący do nich indywidualnie i potrafiący się kulturalnie różnić, a nie w archaiczny sposób po prostu okazywać sympatię, serdeczność, przychylność, życzliwość czy ewentualnie oferować pomoc. Dynamiczny człowiek to członek ruchu wykazujący pełne zaangażowanie i profesjonalizm w prowadzeniu wszystkich działań, a nie prężny, żywiołowy czy intensywny w działaniu . Przez człowieka bezpośredniego rozumie się działającego w sposób jasny i zrozumiały dla którego standardem jest wybór najprostszych i najbardziej efektywnych rozwiązań, a nie po prostu bliskość, szczerość, naturalność charakterystyczną dla człowieka nie oddzielonego od innych barierami mentalności czy statusu. Twórca omawianej regulacji świadomie wprowadzając zmiany znaczeniowe do zasad etycznych realizuje bezwzględnie postawione sobie cele licząc na brak szerszej refleksji członków.

To wszystko generuje w mojej ocenie arogancję i agresję w stosunkach wewnętrznych pomiędzy członkami władz jak i nich wobec zwykłych członków. Nie jest ona bowiem immanentna cechą osobowości wszystkich pełniących funkcje w organizacji, lecz raczej sposobem niektórych z nich na kontakty z innymi oczekującymi reakcji, określonego działania czy zajęcia stanowiska w konkretnej sprawie i wynika przede wszystkim z autentycznej bezradności wobec braku możliwości uzyskania stanowiska lidera w jakiejkolwiek sprawie, która nie jest wykonaniem jego woli. Brak samodzielności osób funkcyjnych, brak lub miałkość ich przekonań pogłębiająca niesamodzielność potęguje poczucie bezsilności aktywnych członków stowarzyszenia wobec braku zainteresowania dla ich działalności i utratę motywacji do uczestniczenia w ruchu.

Analizując opisany wyżej sposób postępowania lidera ruchu, przekazywane przez niego treści, organizację i zasady funkcjonowania stowarzyszenia nie można racjonalnie stwierdzić czy wyrażane w oficjalnych dokumentach cele i zadania rzeczywiście odpowiadają jego intencjom, czy raczej nie chodzi mu jedynie o zdobycie władzy bez konieczności związania się programem i jakąkolwiek linią polityczną, oparcie się na wyszkolonych wyznawcach uzależnionych od wodza i tworzących wierną gwardię hunwejbinów.


1 2 3 4 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Start-up
Czy polskie szkoły powinny eksponować flagi Watykanu?

 Comment on this article..   See comments (12)..   


«    (Published: 29-04-2011 )

 Send text to e-mail address..     
Print-out version..    PDF    MS Word

Mirosław Woroniecki
Adwokat, specjalista prawa gospodarczego, cywilnego i prawa karnego gospodarczego, historyk doktryn politycznych i prawnych, doradca organizacji pozarządowych. Przewodniczący Rady Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska

 Number of texts in service: 52  Show other texts of this author
 Newest author's article: Dwie lewice
All rights reserved. Copyrights belongs to author and/or Racjonalista.pl portal. No part of the content may be copied, reproducted nor use in any form without copyright holder's consent. Any breach of these rights is subject to Polish and international law.
page 1215 
   Want more? Sign up for free!
[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)