The RationalistSkip to content


We have registered
158.729.147 visits
There are 7305 articles   written by 1063 authors. They could occupy 28821 A4 pages

Search in sites:

Advanced search..

The latest sites..
Digests archive....

 How do you like that?
This rocks!
Well done
I don't mind
This sucks
  

Casted 2963 votes.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
 Philosophy »

Religia. Co o niej wiemy? [1]
Author of this text:

Wstępne ustalenia pojęciowe. Część główna: (A) Wybór cech religii. (B) Postawy wobec nich. (C) Ilustracje historyczne. (D) Postawa wyróżniona. Uwagi końcowe

Ustalenia pojęciowe

Pytam, co wiemy o religii. Kiedy pytam, co wiemy o delfinach, wiemy, pod adresem czego kieruję pytanie, co o tym czymś wiemy. Podobnie, gdy pytam, co wiemy o liczbach rzeczywistych.

Kiedy natomiast pytam, co wiemy o religii, niebezpieczeństwo nieporozumienia jest duże — co jedni uznają za religię, inni tego za religię nie uznają.

Ucieknijmy się więc do definicji przez wskazanie: rzymski katolicyzm, wyznawany przez niektórych spośród nas tu obecnych, jest religią; zaratusztrianizm albo zoroastryzm, nie wyznawany przypuszczam przez nikogo spośród nas tu obecnych, jest religią.

Niech nas jednak nie zwiedzie prostota tego rozwiązania. Jest równie proste, jak definicja przez wskazanie okna, ale znacznie mniej skuteczne. Co wskazałem, gdy wskazałem okno? Wiadomo! A co wskazałem, gdy wskazałem katolicyzm? Wierzenia, rytuały i gesty, ludzi, instytucje, budynki — odpowiecie.

To jest krok może w dobrym kierunku, ale ledwie jeden krok. Które to wierzenia są katolickie? Te z ostatniego „Katechizmu Kościoła katolickiego", czy te, które żywi moja wiejska sąsiadka, analfabetka, a katoliczka z dziada pradziada, czy jedne i drugie? (A jeśli jedne i drugie, zauważmy przy sposobności, to katolicyzm jest zarazem monoteizmem i politeizmem, bo oficjalnie — monoteizm, w wydaniu mojej sąsiadki — politeizm.)

Zróbmy więc w tym położeniu krok w innym kierunku. Dowiaduję się oto, że w USA niezwykle rozpowszechniony jest pogląd, że Ziemię systematycznie odwiedzają mieszkańcy innych galaktyk. Pogląd ten ma dwie odmiany. Wyznawcy wiary w kosmitów w jednej z tych odmian wierzą, że — jak to ujmuje pewien antropolog, autor książki o religii — kosmici „wiedzą, że moja siostra skłamała" albo „wiedzą, że uczciwie wypełniłem zeznanie podatkowe". Myślę, że nie mielibyśmy wątpliwości, która z tych odmian wiary w kosmitów jest religijna. Co dopiero, gdy dodam przytaczając owego antropologa, że w takich sektach wierze w kosmitów „towarzyszą rytuały, silne zaangażowanie emocjonalne, poczucie przynależności do uprzywilejowanej grupy wierzących itp."

Poprzestańmy na tym. Mamy bowiem uwagę skierowaną ku religii przez niby-wskazanie religii oraz przez intuicję odsłaniającą na wybranym przykładzie coś religijnego, religijne podejście do kosmitów.

Przyjmijmy z kolei, że wyrażenia „wiemy coś" i „znamy coś" to synonimy. Tak samo: nie wiemy czegoś — nie znamy czegoś. To się przyda, gdy będę mówił, że coś wiemy o religii.

Przyjmijmy dalej, że wiemy coś wtedy i tylko wtedy, gdy (a) uznajemy to coś, (b) mamy uzasadnienie dla tego czegoś, (c) to coś jest prawdą. Np.: Wiem, że jest was tu więcej niż dziesięcioro, bo w to wierzę, mam tego uzasadnienie i jest to prawda.

Czeka nas jeszcze jedna sprawa pojęciowa, zajmę się nią jednak dopiero po przedstawieniu zadania, które sobie stawiam.

(A) Wybór cech religii. Religia, jak każda rzecz czy każde zjawisko, ma różne cechy. Wybieram dwie: pochodzenie zachowań religijnych, w szczególności przekonań i wyobrażeń, czyli pochodzenie religii, oraz uzasadnienie przekonań religijnych, czyli uzasadnienie religii. Wybieram te dwie cechy, bo uważam, że są zasadnicze, że ten, kto coś wie o jednej i o drugiej, wie coś najważniejszego o religii. Jeśli uznamy, że uzasadnienie to podstawa przekonania, dzięki której przekonanie działa, bo ma moc, mój wybór uznamy za ważny nie tylko w przypadku religii, lecz za szeroko ważny: zawsze wtedy, gdy chcemy wiedzieć, z czym, czy z kim mamy do czynienia, dowiadujemy się, z czego owo coś, czy ów ktoś się wywodzi, i dzięki czemu działa.

Pora na dalsze wyjaśnienia pojęciowe. Pojęcia pochodzenia nie będę wyjaśniał. Zakładam, że w tym gronie to zbędne — wszyscy wiedzą, co to znaczy, że coś czy ktoś ma jakieś pochodzenie.

Nie będę też wyjaśniał pojęcia przekonania religijnego, bo to trudna sprawa. Niech wystarczy, że wskażę dwa przykłady przekonań religijnych, w porządku historycznym. W zoroastryzmie podstawowe jest wierzenie, że istnienie świata jest uwarunkowane walczącymi ze sobą ustawicznie siłami — Dobra i Zła albo Światła i Ciemności, czyli Boga-Ahuramazdy i Szatana-Arymana. W katolicyzmie natomiast najbardziej podstawowe jest wierzenie wyrażone w artykule pierwszym Credo: "Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi".

Mamy już za sobą ustalone pojęcie pochodzenia — to banał w tym gronie. Mamy ledwie zarysowane pojęcie religii. Mamy wskazane przykłady przekonań religijnych. Pozostaje pojęcie uzasadnienia. Gdy je znajdziemy, zamknie się sprawa zasobu pojęciowego, potrzebnego i wystarczającego zarazem do opisu dwóch cech religii, którymi wkrótce się zajmę — pochodzenia religii i uzasadnienia jej wierzeń.

Pojęcie uzasadnienia

Bagatela — jedno z najtrudniejszych w filozofii. Sięgnijmy najpierw do przykładów. Niech będzie, że domaga się ktoś uzasadnienia tego, że trawa jest zielona; że domaga się uzasadnienia twierdzenia, że jesienią trawa zżółknie; twierdzenia, że we włóknach trawy występuje chlorofil; że na Marsie nie ma trawy — mamy tu gradację złożoności uzasadnień. Powiedzmy dalej, że żądają uzasadnienia twierdzenia, iż m*1 = m; że mam uzasadnić twierdzenie, iż istnieją gatunki „obok" egzemplarzy gatunków; że mam uzasadnić twierdzenie, iż mam duszę nieśmiertelną; że mam uzasadnić twierdzenie, że należy zwracać dług; że mam uzasadnić twierdzenie, iż „Straż nocna" Rembrandta to obraz piękniejszy od „Hołdu pruskiego" Jana Matejki.

Spróbujmy utworzyć, kierując się tymi przykładami, ogólny i prowizoryczny opis uzasadnienia: Uzasadnił ten, kto wskazał takie przeżycia lub zdania, iż każdy, kto je uznaje, ten uznaje w ich obliczu zdanie uzasadniane.

Mówię o „każdym", bo nie jest uzasadnieniem to, co się komuś jawi jako uzasadnienie. Uzasadnienie to procedura przebiegająca według reguł uznanych w pewnej społeczności — społeczności języka i metody. Każde uzasadnienie przebiega w jakimś języku, według jakiejś metody. Jeśli przedstawiam komuś uzasadnienie, a on go nie uznaje, wina leży albo po mojej, albo po jego stronie. Załóżmy, że podaję mu właściwe uzasadnienie zdania, iż trawa jest zielona. Wskazuję zielony trawnik — to znaczy trawnik, który ja i wszyscy moi znajomi spostrzegamy jako zielony — z poleceniem: „Spójrz!" A ten na to: „Spojrzałem. Mylisz się; trawa nie jest zielona, jest brązowa". Będziemy wyjaśniać tę kolizję na co najmniej trzy sposoby: nasz antagonista ma inne niż my przeżycie (jest daltonistą) albo ma inny język, albo jest rezolutnym filozofem i odrzuca naszą metodologię — przeżycie zieleni nie stanowi dla niego uzasadnienia zdania, że trawa jest zielona.

Weźmy teraz konflikt, polegający na tym, że jeden uznaje coś za uzasadnione, a drugi tego czegoś za uzasadnione nie uznaje. Weźmy przykład nietrywialnego i radykalnego konfliktu, czyli takiego, gdzie jeden uznaje dane zdanie za uzasadnione, a drugi negację tego zdania ma za uzasadnioną. Naszym przykładem jest konflikt wokół ewolucjonizmu, między biologami ewolucjonistami a zwolennikami tzw. inteligentnego projektu. Otóż konflikt ten może mieć i ma dwie zgoła odmienne, a często niezauważane w swojej odmienności postacie. Może być wewnętrzny lub zewnętrzny. Wewnętrzny, gdy skonfliktowane strony stoją na gruncie tej samej metodologii, a zarzucają sobie złą jakość przesłanek lub niewłaściwe przejścia od przesłanek do wniosku. Zewnętrzny, gdy skonfliktowane strony stoją na gruncie różnych metodologii i zarzucają sobie, każdy swojemu antagoniście, niewydajność metodologii. Mówią sobie: jeślibyś stosował moją metodologię, doszedłbyś do mojego wniosku, sprzecznego z twoim, mylnym.

Konflikt zewnętrzny między tym, kto uznaje coś za uzasadnione, a tym, kto tego czegoś za uzasadnione nie uznaje, może przybierać jeszcze jedną, a ciekawą postać. Antagoniści mogą mianowicie uznawać, inaczej niż w przypadku sporu o ewolucję, to samo zdanie, a mieć je za uzasadnione dzięki własnej metodologii, a dzięki metodologii przeciwnika za nieuzasadnione. Religijnym przykładem tej sytuacji jest spór między mistykiem a zwolennikiem dowodzenia, że istnieje Bóg. Obaj są teistami, ale każdy na swojej drodze, przy czym drogę drugiego każdy uznaje za niedrożną.

Mamy tu rzecz jasna pytanie: Czy istnieje w sytuacji konfliktu zewnętrznego instancja rozjemcza, do której można się odwołać, by rozstrzygnęła, która metodologia jest właściwa. Czy, jak w przypadku konfliktu o ewolucjonizm, właściwa jest metodologia korzystająca tylko z doświadczenia i logiki, czy taka, która odwołuje się również lub tylko do Pisma świętego? Co do mnie, stoję na stanowisku, że istnieje instancja rozjemcza — jest nią logika i doświadczenie. Moje stanowisko jest jednak nieważne w tym odczycie.

Wróćmy teraz do naszych przykładów zdań uzasadnianych — od zdań botaniki o trawie, przez zdanie arytmetyki liczb kardynalnych, przez zdanie platońskiej metafizyki (istnieją powszechniki), przez zdanie religii o nieśmiertelności duszy i zdanie etyki, że trzeba oddawać długi, aż do zdania estetyki, że Rembrandt jest lepszy od Matejki.

Otóż trzeba wam wiedzieć — a niejedna i niejeden z was to wie — że w miarę wznoszenia się na tej liście od dołu do góry, od przyziemnej trawy do Rembrandta, coraz trudniej o zgodę, coraz trudniej o szeroką akceptację zdań. Zdania o trawie i zdania arytmetyki akceptują ludzie na całej Ziemi, akceptują bez mała wszyscy, którzy je rozumieją i stosują powiedziałbym ogólnoludzką metodologię. A od platonizmu począwszy, przez religię, moralność, etykę itd. — mamy podziały i konflikty. Konflikty wewnętrzne — ktoś komuś zarzuca na przykład, że dedukcyjny dowód nieśmiertelności duszy jest błędny logicznie. I konflikty zewnętrzne.

(B) Teraz, gdy już wiemy trochę o uzasadnianiu i jego osobliwościach, przechodzimy do wybranych przeze mnie dwóch naczelnych cech religii — do jej pochodzenia oraz do uzasadnienia przekonań religijnych.

O każdej z tych cech zakładam, że występują wobec niej dwie rozłączne postawy: wie się lub nie wie się, że ta cecha występuje; inaczej: zna się tę cechę lub się jej nie zna. Wie się, że coś jest pochodzeniem religii, inaczej — zna się pochodzenie religii, lub się tego nie wie, czyli nie zna się pochodzenia religii. Tak samo, dla uzasadnienia religii — wie się, że istnieje, czyli zna się je, lub się tego nie wie, czyli nie zna się uzasadnienia religii.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wiara a religia
Wobec religii

 See comments (5)..   


«    (Published: 22-09-2006 )

 Send text to e-mail address..     
Print-out version..    PDF    MS Word

Bohdan Chwedeńczuk
Filozof, profesor Uniwersytetu Warszawskiego; tłumacz literatury filozoficznej; publicysta m.in. czasopisma Bez Dogmatu.   Biographical note

 Number of texts in service: 9  Show other texts of this author
 Newest author's article: Mówienie o Bogu. Po lekturze Feuerbacha
All rights reserved. Copyrights belongs to author and/or Racjonalista.pl portal. No part of the content may be copied, reproducted nor use in any form without copyright holder's consent. Any breach of these rights is subject to Polish and international law.
page 5037 
   Want more? Sign up for free!
[ Cooperation ] [ Advertise ] [ Map of the site ] [ F.A.Q. ] [ Store ] [ Sign up ] [ Contact ]
The Rationalist © Copyright 2000-2018 (English section of Polish Racjonalista.pl)
The Polish Association of Rationalists (PSR)