Ateiści często argumentują, że Bóg wyznawany przez katolików nie może istnieć, ponieważ co najmiej jeden z jego atrybutów (wszechmoc) jest sprzeczny z logiką. Twierdzą, że nie może być wszechmocny bo nie może, na przykład: - stworzyć takiego kamienia, którego nie mógłby unieść; - stworzyć prawdziwych pieniędzy (może tylko fałszywe); - zachorować; - umrzeć; - itd., itp. I owszem, ABSOLUTNA wszechmoc jest sprzeczna z NASZĄ logiką. Czy jednak nasza logika jest jedyną lub najlepszą z możliwych? Nawet w materialnym przecież świecie cząstek elementarnych mogą zachodzić takie paradoksy, że jedna cząstka może znajdować się jednocześnie w dwóch punktach lub że skutek może wyprzedzać przyczynę. Uważam jednak, że nasza ludzka logika, o ile nawet nie jest taka jak logika Boga, to jest do niej podobna (zostaliśmy bądź co bądź stworzeni "na obraz i podobieństwo"- nie fizyczne przecież). A więc Bóg istotnie nie może ABSOLUTNIE wszystkiego (zresztą cóż to jest "absolutnie wszystko"?). Wszechmoc Boga polega na tym, że może WSZYSTKO COKOLWIEK ZECHCE. Podobnie jest z wszechwiedzą. To, że Bóg jest wszechwiedzący nie musi oznaczać, że wie absolutnie wszystko. Absolutna wszechwiedza Boga w pewnym bowiem sensie kłóci się z postulatem wolnej woli człowieka. No bo skoro ktoś (lub nawet Ktoś) wie dokładnie jak będzie wyglądało moje życie, to znaczy, że jest ono całkowicie zdeterminowane i mój wybór jest z góry określony. Wszechwiedza Boga może polegać na tym, że wie on wszystko co zechce. Tak rozumiana.. |