Polska w momencie wejścia do UE przejęła od starych członków tej organizacji (przynajmniej niektórych) demoralizujące zachowania, które są ukrywane, pod mni. przykrywką tzw. tolerancji, próbuje wmówić się społeczeństwu, że tolerancja jest ważniejsza od zasad moralnych jak i etycznych. Typowy nominalizm "ja" najważniejszy jestem ja omija się ewidentnie zasady moralne, które to zostały sformułowane przez najwybitniejszych ludzi, którzy kiedykolwiek stąpali po ziemi, uważa się, że to, co ja myślę i chce to jest naiważniejsze, że moje zasady są wspaniale i niepodważalne, bo JA myślę, więc jestem. Czyż Hitler nie wymyślil sobie sam zasad moralnych, które to uznał za słuszne w jego mniemaniu i wdrażał je w życie po obcięciu władzy, w 1933r Niemczech. Chciałem, Więc zadać pytanie, co jest w życiu ważniejsze nominalizm, który mówi, że można robić, co się podobna czy Realizm, który to mówi to samo, ale z jednym, ale że trzeba zawsze pamiętać o jednych niezmiennych zasadach moralno etycznych i przekładać ich przestrzeganie przed wszystkimi zasadami? |